sobota, 31 grudnia 2016

Sylwester i kolejna rocznica blogowa !

   Witam pięknie w ostatnim dniu starego 2016 roku:)
Nie robię podsumowań, postanowień, ani przyrzeczeń, bo i po co. Czas, życie pokażą same, co się wydarzy.
Teraz trochę wyczytanej teorii o zwyczajach i tradycji.
Już nasi przodkowie przywiązywali wielką wagę do życzeń noworocznych. Musiały jednak być składane osobiście.
Winszowano z serca i każdy- każdemu.
Wierzono wtedy, że tylko te szczere życzenia spełnią się. Zapraszano się także na noworoczne spotkania, czy obiady. W razie niemożności osobistego przybycia przekazywano życzenia wysyłając wizytowe bileciki. Było to rozpowszechnione w czasach króla Stanisława Augusta.
Zwyczajem było dawanie noworocznego podarunku tzw "kolęda". A były to różnorodne prezenty, od podarowania wioski (to prezent od króla), po lniane ubrania, buty, aż po butelkę wódki.
Sylwester, to dzień, kiedy należy zakończyć stare kłótnie i pogodzić się ze wszystkimi.
Dawniej "balowano" w tym dniu tylko w domu. Czas ten spędzając na wesołych  wróżbach wśród znajomych i sąsiadów.
Szlachta zaś witała nowy rok strzelając na wiwat z rusznic.
Wierzono także, że pogoda, zachowanie w tym dniu domowników- wróżą jaki będzie cały rok. Starano się wtedy zachowywać pogodę ducha.
Wierzono też, że na przełomie roku duchy wychodzą z grobu.
Nowy Rok w różnych kulturach. Jest obchodzony wszędzie, ale nie tego samego dnia.  Różne narody świętują go uroczyście, a nawet hucznie.
W Chinach, Japonii, Wietnamie dzień Nowego Roku nazwany jest dniem wiosny. U Żydów przypada  na wrzesień lub październik (rachuba lat liczona jest od stworzenia świata tj od 3671 r.p.n.e.).
U wyznawców Mahometa używa się kalendarza księżycowego, dlatego mają oni rok krótszy o 11 dni i data Nowego Roku wypada różnie.
Pierwsi chrześcijanie Nowy Rok rozpoczynali 6 stycznia, później 25 grudnia. 
Kościół wyznaczył 1 stycznia, jako Nowy Rok. Jest to dzień oktawy urodzin Jezusa, a jednocześnie dzień,  kiedy nadano Mu imię- Jezus.
To tyle historii.
A jak dziś obchodzimy odejście starego roku? albo na wystawnych balach, wśród znajomych lub ostatnio modnym- świętowaniu na rynkach miast. Każdy ma wybór.
Ja najmilej wspominam te dawne bale. Byłam młodsza, radośniejsza- przede mną było całe życie. Teraz na Sylwestra chodzą już moje dzieci- świetnie się bawiąc.
A ja posłucham dobrej muzyki, poczytam ulubioną książkę i poczekam, tym razem  z mężem, bo już jest emerytem ( dawniej często w tym dniu był w pracy), aby pożegnać stary, a powitać Nowy 2017 Rok  :)
"Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?
Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw".
Zatem życzę wszystkim Do siego Roku :)
Dziękuję, że byliście ze mną, mam nadzieję, że nadal będziecie. Bo data 1 stycznia, to rocznica mojego bloga. Zaczęłam go pisać powtórnie 1 stycznia 2010 r.
Kochani- dziękuję najpiękniej, że jesteście ze mną już tyle lat, niektórzy od samego początku, inni od niedawna. Z niektórymi wymieniam myśli listownie, zdjęcia, piszemy kartki okolicznościowe.
Do tej pory, udało mi się spotkać w realu tylko z 1 osobą. Może ten rok będzie łaskawszym w spotkania, te na "żywo"?, kto wie.

/smacznego/

 Chciałabym życzyć wszystkim miłym blogowiczom: wspaniałej atmosfery sylwestrowej, :) 
a Nowy Rok niech Was obdarza tylko: dobrem, miłością, ciepłem, a przede wszystkim spokojem i zdrowiem:) 
Niech przyniesie Wam: radość,
miłość, pomyślność i spełnienie
wszystkich marzeń, a gdy się one już
spełnią niech dorzuci garść nowych
marzeń, bo tylko one nadają życiu sens !
W Nowym Roku wielu szczęśliwych tylko chwil. Szczęścia w domu i wszędzie, gdzie tylko będziecie:)

/na zdrowie/

do posłuchania-klik

Myśl na dziś:

"Stary Rok mija lecz marzenia zostają,
niech one się Wam wszystkie spełniają
i z Nowym Rokiem niech los Wam się odmieni,
a ogród życia wnet się zazieleni
".

środa, 28 grudnia 2016

Refleksyjnie, poświątecznie...

         Witam Was serdecznie po świętach:)
Zawsze przed, jest mnóstwo: zachodu, krzątaniny, myślenia (co, jak, kiedy i dla kogo), wysiłku fizycznego i zmęczenia.
Święta są też po to, aby odpocząć od codzienności ( większość z nas nie pracuje wtedy zawodowo), przeżyć piękny czas z bliskimi, rodziną, przyjaciółmi.
Polska tradycja świętowania jest mocno "zakorzeniona", przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Tak też było u mnie.


Pamiętam ten czas z dzieciństwa, wszystkie tamtejsze smaki, zapachy. Piękne rodzinne spotkania przy obficie zastawionym stole. A niełatwo wtedy było cokolwiek kupić w sklepach.
Święta sprzed lat, to czułość i troska: Dziadków, Rodziców, Cioć i Wujków. Wielu z nich już nie ma pośród nas.
Wtedy zawsze na Boże Narodzenie leżała gruba warstwa śniegu, skrzypiał pod butami mróz.
Jadło się: dobre wędliny, wykwintniejsze ciasta i owoce cytrusowe. W całym mieszkaniu pachniało aromatyczną kawą i żywą choinką.
Ech, wspomnień czar i urok...


W Wigilię na szczęście miałam wolne od pracy zawodowej, zatem wszystko przygotowałam na spokojnie.
Była najbliższa rodzinka plus przyszły zięć. Już za 7 miesięcy będzie ślub mojej córki i weselisko.
Pierwszy świąteczny dzień, to wizyta u teścia i siostry męża. Teść po śmierci teściowej nie może sobie znaleźć miejsca. Często płacze i ciągle mówi, że "nie chce już żyć i chce być blisko niej". To smutne, jak nieraz smutna jest starość.
Dowiedziałam się także o kolejnym weselu w rodzinie, to już 3.
Drugi dzień świąt spędziłam w domku z najbliższymi, przy kolędowaniu, w spokojnym nastroju i przy lekturze książki mojego ostatnio ulubionego Paula Richarda Evansa.


Przygotowałam w tym roku, niby mniej, ale i tak wystarczająco, aby zostało po świętach. Część zamroziłam, a resztę powoli jemy.

/strucla z makiem- ulubiona mojego Syna/

Zauważyłam, że od jakiegoś czasu większość moich domowników je b. mało słodkości. Zatem piekę coraz rzadziej, choć nadal lubię kucharzenie.
Choinkę, dzięki mojej Pani Leśnik mam żywą, jak sobie wymarzyłam. Ubrana koniecznie na kolorowo, z korzennymi pierniczkami i szydełkowymi cudeńkami od mojej Pani Marii.


Zasmuciły mnie wieści ze świata: zamach w Berlinie i śmierć Polaka, katastrofa samolotu Tu- 154 z Chórem Aleksandrowa i nagła śmierć Georga Michaela- mojego rówieśnika. 
Niestety, nawet święta obfitują w tragiczne wiadomości, zdarzenia.
A po świętach...powrót do szarości dnia codziennego, obowiązków i pracy zawodowej.
Koniec roku, to podsumowania, inwentaryzacja, plany na kolejny rok.
Tym refleksyjnym akcentem kończę ostatniego posta w 2016 roku.
Pozdrawiam serdecznie na kolejne udane dni:)


słucham sobie- klik

Motto do zapamiętania:

"Twoje życie staje się lepsze,  tylko gdy Ty stajesz się lepszym".
Brian Tracy

czwartek, 22 grudnia 2016

Cieszmy się czasem miłości i pojednania !

     Witam pięknie po raz ostatni przed świętami, dlatego słów parę na temat.
Rozpocznę od Wigilii.
"Wigilia-piękne rodzin zbratanie, kiedy nas bliscy otoczą w krąg, kiedy się kruchy opłatek łamie, wśród dobrych życzeń na cały rok-wesołych Świąt".
To najbardziej rodzinne i uroczyste święto w roku. Wigilia- nazwa pochodzi od łac.vigilia-czuwanie. Wieczór- zadumy, refleksji, spokoju, miłości, wzruszenia.
Początkiem wieczerzy (w tradycji chrześcijańskiej) były w dawnych czasach-widowiska kościelne, na które wierni przynosili jedzenie i napoje. Dzielenie się opłatkiem pochodzi od zwyczaju eulogiów tzn obdarowywania się chlebem nieofiarnym.
Agape (uczta pierwszych chrześcijan na pamiątkę Wieczerzy Pańskiej) -tak można nazwać dzisiejszą Wigilię.
Kolacja wigilijna składała się od niepamiętnych czasów z dań postnych. Nazywano ja paśnikiem lub postnikiem. Inne stare nazwy, to: Pańska Wieczerza lub kolenda.
Kościół katolicki wigilią nazywa- każdy dzień  poprzedzający większe święto i jest to zawsze dzień postny.
Do kolacji powinna zasiadać parzysta liczba osób. Tak głosi tradycja. Powinien się znaleźć na stole dodatkowy talerz dla niespodziewanego gościa. Liczba potraw jest nieparzysta tj: 5, 7, 9, 11 lub 13.
Stół odświętnie przykryty białym obrusem, pod którym kładziemy sianko.
Po ukazaniu się pierwszej gwiazdy, zasiadamy do  uroczystej kolacji.
Wieczerzę rozpoczynamy od czytania Pisma Św. i wspólnej modlitwy. Łamiemy się opłatkiem, składając życzenia sobie nawzajem. Następnie spożywamy każdej z potraw- po trochu. Wszystko to odbywa się w atmosferze ciszy, skupienia- przy zapalonej choince. Każdy region Polski ma swoje tradycyjne potrawy.
Kolejnym etapem jest wspólne śpiewanie pięknych, znanych kolęd.
Wypełniamy ten czas na czuwaniu i wspólnym udziale rodziny w Pasterce- pierwszej najuroczystszej mszy Bożego Narodzenia.


"Puer natus est nobis
Filis datus est nobis"(por.Iz 9,5)
Tymi słowami proroka Izajasza rozpoczęto święto Bożego Narodzenia.
Powstanie tych Świąt, to długi i skomplikowany proces historyczny. Obchodzone już w IV w .n.e.
Zwyczaje ludowe i obrzędy religijne (różnych wyznań, narodowości) przez wieki łączyły się w dziwne formy i zmieniały.
Istnieje zbieżność dat obchodów przez chrześcijan Świąt Bożego Narodzenia, świąt hellenistycznych i świąt słowiańskiego pogaństwa.
To dzień 25 grudnia- wybrano jako datę przesilenia zimowego .
W starożytnym Rzymie data ta, to Święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca. A kościół zamienił ten dzień na Święto narodzenia Zbawiciela Świata.
Na obrzędowość naszych Świąt Bożego Narodzenia wywarły wpływ też pogańskie święta na cześć zmarłych.
Boże Narodzenie, to znak nadziei. To zaproszenie do duchowej jedności. Nasze serca są miejscem zjednoczenia się z Bogiem.
Syn Boży przyszedł  na  świat w Betlejem. A Święta Rodzina  jest owocem naszego Odkupienia, Odkupienia świata.
Wiadomości zaczerpnęłam z książek na temat tradycji i obyczajów w Polsce.
A teraz pora na serdeczne życzenia dla Was wszystkich, którzy są mi bliscy i zawsze życzliwi.

Życzę zatem miłych, rodzinnych, pełnych miłości i dobra Świąt Bożego Narodzenia.
Uśmiechajcie się, objadajcie smakołykami, smacznymi potrawami, bo to ciepły czas na radość i wypoczynek 
Wszystkim, którzy składają mi życzenia tutaj lub w e-mailu- piękne podziękowanie zostawiam :)

 Wiary co góry przenosi,
nadziei, która nie gaśnie,
miłości w każdej ilości
 od Bożej Dzieciny.


/szopka bożonarodzeniowa na rynku w Chrzanowie/

czwartek, 8 grudnia 2016

Przedświąteczny rozkład zajęć

       Witam serdecznie w ten grudniowy, ciepły wieczór:)
Już niedługo święta. A, co z tym się wiąże: zakupy, sprzątanie, krzątanina w kuchni.
Warto jednak, tak sobie zaplanować, rozłożyć zajęcia, podzielić między domowników, aby na same święta nie "paść" ze zmęczenia.
Wiele rzeczy można zrobić już teraz.
Podpowiem, po kolei, jakie.
Już najwyższa pora pomyśleć o prezentach pod choinkę. Ja często robię je dużo wcześniej, jak coś ciekawego zauważam, co wiem, że się przyda domownikom- kupuję.


Warto zaplanować świąteczne: dania, sałatki, ciasta i zrobić listę zakupów. Rzeczy, które mogą poleżeć, mają dłuższy okres trwałości- kupujemy. Szanujmy nasz czas, teraz nie ma jeszcze kolejek.
Ja już dziś wysłałam kartki świąteczne do kraju i poza granicę, aby dotarły na czas.
Można już upiec pierniczki korzenne, włożyć do szczelnej puszki. A parę dni przed świętami, tylko je polukrować i ozdobić. To super zabawa dla dzieci.


Przejrzyjmy sobie świąteczną, odświętną garderobę. Dokupmy co potrzeba, aby w ostatniej chwili nie gonić po sklepach za rajstopami, czy skarpetami.
Paniom polecam już teraz wybrać się do kosmetyczki, czy fryzjera.
A teraz także można zrobić wiele prac porządkowych w mieszkaniu: wytrzepać dywany, wyprać tapicerki obiciowe, umyć okna, wyprać firany, zasłony. Zrobić porządek w szafkach kuchennych, umyć lodówkę, wyczyścić piekarnik, umyć szkło, kryształy, porcelanę.
Pościel, ręczniki najlepiej zmienić parę dni przed świętami, aby były świeże i pachnące.
Warto także wyczyścić, umyć choinkę, jeśli sztuczna.
Warto przejrzeć świąteczne dekoracje, stroiki, czy może czegoś nie dokupić.


Łazienkę sprzątamy, myjemy podłogi w ostatnim tygodniu. Chyba, że czynności te wymagają dłuższego sprzątania, to zacznijmy już teraz.
Do cięższych prac domowych i zakupów angażujmy męża i starsze dzieci. Młodsze niech pomogą w kuchni i przy dekoracjach.
Sporządźmy, ustalmy sobie, jaki budżet przeznaczamy w tym roku na święta. Nie kupujmy zbyt wiele ( na zapas) żywności, zwłaszcza: wędlin, mięs, owoców. Aby ich potem nie wyrzucać i nie marnować.
Święta, to czas radości, miłych chwil spędzonych przy rodzinnym stole, w gronie bliskich nam osób.
Nie narzekajmy, nie poruszajmy drażliwych tematów, wyjdźmy na długi spacer.
Ludzie wierzący przygotowania do świat rozpoczynają wcześniej, od wyciszenia i oczyszczenia duchowego.
Arto także w pracy stworzyć ciepłą, przedświąteczną atmosferę, z koleżankami, szefostwem. Można się wcześniej spotkać lub podarować drobne upominki.
To tyle dobrych moich porad przedświątecznych, mam nadzieję dla Was pomocnych.
Pozdrawiam serdecznie na ten grudniowy czas i życzę spokojnych kolejnych dni:)


Motto na dziś:

"Szczęściem jest nie uważać zwykłych zmartwień za katastrofy".
Andre Maurois

piątek, 2 grudnia 2016

Dlaczego młode kobiety często wolą starszych mężczyzn?

           Witam serdecznie wszystkich gości na moim blogu:)
Rozpoczął się grudzień- pierwszy zimowy miesiąc i tak też jest u mnie za oknem- śnieżnie.
Ja lubię zimę, bo 5 grudnia w bardzo mroźny dzień się urodziłam, ponad 50 lat temu.
Dzisiejszy temat zasłyszałam podczas oglądania telewizji śniadaniowej.
A rzecz będzie o różnicy wieku w związku, tj: dlaczego młode kobiety kochają starszych mężczyzn?
Kiedyś poruszałam już temat różnicy wieku w związku, zapraszam tutaj ku przypomnieniu- klik
Ale po paru latach mam mieszane uczucia na ten temat.
Gośćmi zebrani w studiu telewizyjnym byli trzej panowie: 43, 53 i 64 letni. Wszyscy mają dużo młodsze od siebie partnerki tj: o 13, 20 i 26 lat.
Wśród wypowiadających się osób,  była także pani psycholog, także partnerka dużo od siebie starszego męża.
Jakie wnioski wysunęli.
Dwoje ludzi na początku łączy mowa ciała, wspólne zainteresowania, pasje. Możliwość szczerej  rozmowy i częstego ze sobą przebywania.
Tak duża różnica w związku, to często dla mężczyzn chwila zauroczenia oraz nierzadko narodziny wspólnego dziecka.
Młode kobiety zaś uważają, że mężczyźni starsi mają duże doświadczenie, stałą pozycję zawodową i społeczną. Po za tym są mądrzejsi, dojrzalsi, bogatsi duchowo.
W dzisiejszych czasach panowie dojrzali dbają o swój wygląd, sylwetkę. A dla młodszych partnerek i małych dzieci- szczególnie. To dobre "partie" na mężów, partnerów, ojców dzieci.
Pamiętajmy także, że kobiety szybciej dojrzewają, dlatego szukają mężczyzn statecznych.
Panowie w studiu telewizyjnym byli przekonani o swoich walorach fizycznych, psychicznych oraz szczególnie silnych uczuciach, emocjach. Wszyscy opowiadali o kochających rodzinach i małych dzieciach.
Uważają, że ich wesołe usposobienia, siła, energia, osobisty czar i urok, to wyjątkowe atuty w związku z młodszymi paniami. A wspólne dzieci- ich odmładzają.
Oto wypowiedź najstarszego z panów 64- letniego:
"Nie ma nic lepszego dla dojrzałego mężczyzny niż dziecko. To balsam na odmłodzenie".
"Facet, jak wino, im starszy, tym lepszy".
Podsumowaniem programu było stwierdzenie, że zmarszczki dodają starszym panom uroku, jest wyrysowany w nich charakter.
A teraz moje zdanie na temat, po latach doświadczeń.
Różnica wieku w moim związku, to 6 lat i 10 m-cy. Nigdy jej nie było widać. Mąż dba o siebie od zawsze: zdrowo się odżywia, ma zadbaną sylwetkę ( bez brzuszka), jest w ciągłym ruchu. Rozwija się intelektualnie, bardzo dużo czyta, interesuje się bieżącymi wydarzeniami, nowinkami ze świata: medycyny, techniki, nauk ścisłych. Na dodatek jesteśmy zdrowi- odpukać! a wiadomo choroba postarza i "wyniszcza".
Ja także staram się o siebie dbać, aby być dla męża zawsze atrakcyjną.
Uważam, że zbyt duża różnica wieku w związku nie jest zbyt korzystna. Czas niestety jest nieubłagany. Małe dzieci starszych ludzi nie zawsze znajdują z nimi wspólny język. Nie raz  rodzice nie doczekają niestety startu swoich dzieci w dorosłe życie, nie zobaczą swoich wnuków. Mam wiele przykładów z najbliższego otoczenia. Przyjaciel mojego syna  26- latek miał starszego ojca, nie ma go już od 10 lat,. Był z nim bardzo zżyty emocjonalnie. Przeszedł nawet załamanie po jego śmierci, chociaż ma matkę. Ojca brak mu do dziś.
Wokół widzę mnóstwo par, z których na tym świecie pozostała już tylko dużo młodsza żona. Nierzadko samotna i cierpiąca nadal po stracie męża.
A, jakie są Wasze doświadczenia i spostrzeżenia w tym temacie? za wszystkie szczere wypowiedzi- dziękuję.
Przepraszam za moje ostatnio rzadkie tutaj przebywanie. W pracy mam istne "urwanie głowy", będzie tak przez cały grudzień, aż do kilku dni po Nowym Roku. Zmęczenie fizycznie bierze górę, niestety.
Pozdrawiam serdecznie na udany weekend i kolejne pomyślne dni. Pięknie dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze:)


Motto do zapamiętania:

"W dobrym małżeństwie głową jest mężczyzna, a sercem kobieta".
Friedrich Ruckert

wtorek, 15 listopada 2016

Hygge- pełnia szczęścia

     Witam pięknie wszystkich miłych gości na moim blogu:)
Jesienne dni bywają: szare, ponure, bezsłoneczne i nieskore do radości, depresyjne.
Jest na to sposób, czyli hygge. A cóż, to takiego?
Wszystko, co tutaj opiszę wyczytałam lub zasłyszałam w programach telewizyjnych.
Hygge, to duńska filozofia szczęścia.
A, jak wszystkim wiadomo, to Duńczycy od lat stanowią największą na świecie liczbę szczęśliwych ludzi.
Co jest tego powodem?
Naród duński jest bardzo: życzliwy, wyciszony, optymistycznie nastawiony do świata, ludzi. Wewnętrznie zrównoważony.
Na co dzień prowadzą ustabilizowany, spokojny tryb życia, bez kłótni, zwad, nerwów. Chętnie pomagają innym z uśmiechem i serdecznością.
Są szczęśliwi, co widać na każdym kroku.
Początek hygge, to symbol, czyli światło, ogień w kominku czy świece, które ocieplają, rozjaśniają w pochmurne dni  nie tylko mieszkanie, ale rozpromieniają nas samych.


Zadajmy sobie może pytanie, jak być szczęśliwym w życiu? odpowiedzią jest znów powrót, do hygge i miejsc najbardziej optymistycznych.
Kraje skandynawskie mają ogromny wskaźnik szczęścia.
To filozofia hygge pozwala koncentrować się na czymś, co jest pozytywne, dobre każdego dnia.
Nie powinniśmy szukać ekstremalnego szczęścia lecz drobnych przyjemności  na co dzień.
Co zatem robić, aby być szczęśliwym?
Szczęście, to przede wszystkim: rodzina, stały związek, obecność miłych ludzi wokół nas.
Ważnymi czynnikami są satysfakcja i zadowolenie w związku.
Okazuje się, że najmniej szczęśliwi jesteśmy w wieku 40 +.
Często zmęczeni życiem, wypaleni w pracy zawodowej, udręczeni chorobami i zmartwieniami dnia codziennego.
I co może nas uszczęśliwić, rozjaśnić szare dni? coś, co sprawia radość.
Mogą, to być np: ogień w kominku, światło świecy, smaczne jedzenie, miła w dotyku odzież, wygodne miejsce do odpoczynku, piękne otoczenie, kwiaty, biel śniegu, pyszna orzeźwiająca korzenna herbata lub kawa.
Nic jednak nie zastąpi kontaktu i spotkań z drugim człowiekiem.


Najlepiej wyjść z domu, np. na długi spacer, wyjechać na wycieczkę, spędzić czynnie czas z mężem, czy dzieckiem.
Wtedy podziwiać wspólnie piękno: przyrody, świata zwierząt, ptaków, czy zabytków.
Uśmiechać się do ludzi.
Jeśli zostaniemy jednak w mieszkaniu, wyciszmy się, bez dźwięku telewizora.. A lepiej wspólnie coś ugotujmy, upieczmy chleb lub aromatyczne, pachnące ciasteczka.


Otaczajmy się ładną zastawą stołową, czy serwetkami. Delektujmy jedzeniem, celebrujmy wspólne posiłki przy rodzinnym stole. Zapraszajmy znajomych i przyjaciół.
Otulmy się ciepłym kocem z dobrą książką w ręku i kubkiem rozgrzewającej herbatki.
Zapalmy świece zapachowe lub kominki z olejkami cytrusowymi, czy korzennymi.
Pamiętajmy, że dobrze jest uszczęśliwiać nie tylko siebie, ale i innych.
Na koniec anegdotka i powrót do najszczęśliwszego kraju na świecie.

W Danii, jak pali się świeczka, to jest miło.
W Stanach, gdy pali się świeczka, to wzywa się straż pożarną.

A, jak Wy spędzacie jesienne długie dni i wieczory, co wtedy poprawia nastrój?
Pozdrawiam milutko i cieplutko z uśmiechem wszystkich odwiedzających mojego bloga, na kolejne udane i szczęśliwe dni:)
Trzymamy kciuki za maturzystów i ich pomyślne próbne matury, min mojego Syna !


Z ostatniej chwili- przepraszam wszystkich, którzy dodali komentarze wczoraj i dziś, poszły przez przypadek do spamu i usunięcia, wybaczcie !

 do posłuchania- klik

Motto do zapamiętania:

"Uczynić kogoś szczęśliwym- to jakby jego życie pomnożyć i pogłębić".
Henri Frederic Amiel

wtorek, 25 października 2016

Kobieca lektura na jesień: Richard Paul Evans- "Obiecaj mi"

        Witam wszystkich miłych gości na moim blogu:)
Ostatni osobisty post na blogu usunęłam z powodu złośliwego "trolla". Przepraszam tych, którzy zostawili tam swoje komentarze.
Jesień ma to do siebie, że dzień jest krótki, ale za to wieczory długie. Warto wtedy zadbać o siebie, wyluzować się, odpocząć. Dobrym  lekarstwem na nudę jest książka.
Jak wiecie gusta mam różne, jeśli chodzi o czytanie. Mam też zaufaną Panią bibliotekarkę, która poleca coś nowego lub dla odmiany.
Przez weekend, a właściwie, to tyko w kilka godzin, "pochłonęłam" od razu pierwszą  książkę tego autora, czyli Richarda Paula Evansa i chcę jeszcze...Jutro wybieram się po kolejną powieść.
Książka o której mowa, to "Obiecaj mi".


Tytuł intrygujący, bo nie wiadomo kto, komu, dlaczego ma coś obiecywać. Właśnie po to chcemy czytać i czytać, bez końca.
A teraz pokrótce napiszę, o czym jest ta książka.
Akcja książki rozpoczyna się w Wigilię Bożego Narodzenia w 2008r. A następnie cofamy się w czasie i przenosimy do roku 1989.
Główna bohaterka Beth, to szczęśliwa żona, matka, przyjaciółka, pracownica.
Ale ukrywa pewien sekret, który spędza jej sen z powiek. Na dodatek jest taki tajemniczy, że boi się, że nikt w niego nie uwierzy.
Poukładane dotąd życie Beth burzy spotkany na jej drodze, po śmierci męża- tajemniczy Matthew.
Najpierw nasza bohaterka zawodzi się na mężu, który pod koniec życia wyznaje, że zdradzał ją z wieloma kobietami.
Jednocześnie martwi się chorą nie wiadomo, na jaką chorobę córką Charlotte.
Tajemniczy mężczyzna, na początku nie budzi u Beth zaufania. Ale z czasem nie tylko wypełni jej pustkę w życiu, ale zawładnie także sercem.
Kim jest ów intrygujący Matthew, dlaczego interesuje się Beth i jej córką i skąd zna wiele szczegółów z ich życia?
Książkę czyta się lekko, bez chwili wytchnienia, no może z krótką przerwą  na zrobienie kawki.


Jakie Wy ostatnio czytaliście książki i co polecacie w szczególności?
Pozdrawiam wszystkich miłośników książek i życzę przyjemnej lektury:)

słucham sobie- klik

Dopisek: jest 26 października godz. 19.15 i czytam właśnie kolejną powieść R.P. Evansa pt:" Stokrotki w śniegu". Wciąga bardzo... jestem już na str. 154. Polecam.
Jest 21.33 , jestem na 293 str.i skończyłam czytać "Stokrotki w śniegu":)
Mam już następną do przeczytania: "Dotknąć nieba".


Jest sobota, godz. 10.30 i już kończę tę książkę:)
Wypożyczyłam kolejną pt" Bliżej słońca".


Czytam dalej, a jest 2 dzień listopada i wypożyczam wciąż nowe książki Evansa.
A dzisiaj skończyłam czytać piątą książkę pt:" Szukając Nel".
Wkrótce zacznę czytać szóstą pt :"List". Przeczytana nareszcie, bo z przerwami, ale na tak, tj 27.11.2016r. :)
Wszystkie te powieści mają głębokie przesłania i pozostają na długo w pamięci.



Motto na dziś, cytat z książki:

"Życie jest, jak domek z kart ustawiony na huśtawce lub na rozpędzonej górskiej kolejce. Jedyną rzeczą, jaka powinna nas zaskakiwać, jeśli chodzi o życiowe niespodzianki, jest to, że one nas ciągle zaskakują".

czwartek, 13 października 2016

Ukłon w stronę nauczycieli

  Witam pięknie miłych gości na moim blogu:)
Jak co roku o tej porze przypominam mój post o nauczycielach, bo tak podpowiada mi serce:)
Jutro święto wszystkich nauczycieli, pedagogów, wychowawców, pracowników szkolnictwa.
Zatem świetna okazja, aby powspominać dawne, dobre czasy, swoją szkołę i nauczycieli z tamtych lat. Bo takich pedagogów, jak dawniej, oddanych, życzliwych, pełnych dobroci- dziś jest niewielu.
Chciałabym choć na chwilkę cofnąć czas, usiąść na nowo po raz pierwszy w szkolnej ławce, ubrać granatowy fartuszek z białym kołnierzykiem...ech- łezka już się w oku  kręci.
Rozpocznę wspomnienia od szkoły podstawowej. Był rok 1970, moja pierwsza klasa. Pamiętam swoją pierwszą Panią wychowawczynię. Uczyła nas muzyki, a nadto rozmiłowała w czytaniu książek. Prowadziła bibliotekę szkolną. Pięknie grała na skrzypcach i opowiadała o znanych kompozytorach. Zachęcała do czytania książek. Byłam prymuską w tym ostatnim.
Większość moich nauczycieli, to kobiety. Niektóre bardzo: ostre, wymagające, inne opiekuńcze, ciepłe, przyjazne, niczym koleżanki.
Z każdą z nich, piszę o szkole podstawowej, można  było porozmawiać po lekcjach, zawsze miały dla nas czas. Zauważały, gdy dzieje się coś niedobrego, delikatnie pytały o powody naszego smutku, opuszczenia w lekcjach.

/Tokarnia - Park Etnograficzny Muzeum Wsi Kieleckiej - wnętrze klasy w szkole /


Pamiętam, a było to w IV klasie, chorowałam dosyć długo na chorobę zakaźną, byłam w szpitalu. Pani Jadwiga K. od matematyki, bardzo ostra, wymagająca, pomagała mi po lekcjach nadrobić matematyczne zaległości. Po wielu, wielu latach, kiedy już pracowałam, spotkałam ją przy jakiejś okazji. Pięknie jej się ukłoniłam, podziękowałam wzruszająco za tamten szkolny czas, przypomniała sobie i z łezką w oku uścisnęłyśmy się serdecznie.
Kolejna Pani wychowawczyni, uczyła j. polskiego Grażyna B.. Kochałyśmy się wszystkie w jej przystojnym synu. Była bardzo ciepłą osobą, miłą, chętnie organizowała plenerowe wycieczki.W ogóle w tamtych czasach było wiele wyjść w teren, takich lekcji na powietrzu.
Wspominam je bardzo dobrze.
Dzięki niej wzmocniłam się w umiłowaniu j, polskiego.
Szkoła podstawowa nadal, ale zmiana miejsca zamieszkania. Nowe środowisko, nauczyciele, koledzy. I tu miła niespodzianka. Spotkałam kolejną cudowną Panią od chemii, fizyki. To moja wychowawczyni  z klasy VI i VII- Maria P., z którą niedawno wymieniłyśmy zdjęcia z tamtych lat i powspominałyśmy, choć tylko wirtualnie. Odszukałam ją na portalu społecznościowym. Po tylu latach, pamiętała mnie i nasza klasę
I tutaj poznałam Lidkę K.- moją wspaniałą przyjaciółkę. Pisałam o niej na blogu już.
Środowisko wiejskie, a tam pobierałam naukę, do klasy ósmej,  różniło się od miejskiego. Każdy każdego znał, nauczyciele uczyli moją mamę, ciocię. Często je porównywano ze mną. Zaznaczę, że mama była zdolną, pilną uczennicą, a ciocia odwrotnie.
Dawniej nie było żadnych forów, znajomości, innego traktowania. A były, to czasy: bicia po łapach, kar- cielesnych także, częstych kontaktów z rodzicami w razie potrzeby.
Byłam spokojną uczennicą, nieśmiałym dzieckiem, zatem było dobrze.
Kto z tamtych czasów nie pamięta Pani woźnej?  dbała o porządek, ale i nasze bezpieczeństwo na korytarzach. A przecież w baletkach, czy śliskich kapciach idealnie się ślizgało po wypastowanej podłodze.
Nigdy swoich nauczycieli nie darzyłam nienawiścią, pomimo ich nie raz srogich min, częstego odpytywania na stojąco na środku klasy, czego nie lubiłam. Ale- byłam pilną uczennicą, zatem to mały strach.
Klasa VIII, to wyjazd do dużego miasta. Inne wymogi, nowe środowisko, modnie ubrana młodzież.Ale dałam radę, dogoniłam materiał, dopasowałam do kolegów. Ale dalej- nieśmiała ja. Tu były pierwsze koleżeńskie zażyłości, pierwsze zauroczenie kolegą, pierwsze koturny i prywatki.
Szkoła średnia, to 4 lata liceum i bardzo trudne czasy. Stan wojenny, pustki w sklepach, męczące, długie dojazdy. Ale i "złote serce" naszej wychowawczyni od chemii- Pani Izabeli O. To ostra, wymagająca nauczycielka, ale za swoją klasę oddała by wiele.
Wspomnień wiele, wzruszeń także. Ale wiem jedno, moi nauczyciele, to prawdziwi pedagodzy z powołaniem, oddaniem, anielską cierpliwością, a nade wszystko wiedzą, którą starali się nam przekazać w całej pełni.
Wielu z nich odnalazłam na wspominanym portalu- podziękowałam im serdecznie za tamten trud. Uważam, że tak trzeba, a malutkie- dziękuję, nic nie kosztuje, a sprawia tak wiele radości.
Wszystkie nazwiska doskonale pamiętam, ale piszę tu tylko inicjały, bo nie wiem, czy wymienione osoby życzyły by sobie rozgłosu.
Pamięć o dobrych, mądrych, cennych ludziach powinna być wieczną. A nauczyciele do takich właśnie należą.
Składam Im dziś hołd wdzięczności, z wyrazami szacunku dla niełatwej pracy z dziećmi. A także dziękuję z serca za tamte piękne lata spędzone w szkolnych ławkach, murach :)
Wszystkim pracownikom oświaty- moc serdeczności :)
A, jakie są Wasze wspomnienia szkolne z dawnych lat?
Pozdrawiam mile wszystkich czytających mojego bloga, a  szczególnie dziś -obecną Panią wychowawczynię mojego syna- wspaniała osoba:)


moja ulubiona piosenka o nauczycielach- klik

Motto na cały tydzień :

"Człowiek jest wiel­ki nie przez to, co po­siada, lecz przez to, kim jest; nie przez to,
to, czym dzieli się z innymi".
Jan Paweł II

poniedziałek, 10 października 2016

Jesiennie i filmowo

         Witam wszystkich gości na moim blogu bardzo serdecznie:)
Długie jesienne wieczory skłaniają do refleksji. Warto wtedy ugotować lub upiec coś pysznego, poczytać książkę, wybrać się na spacer lub obejrzeć ciekawy film. Najlepiej, gdy połączymy przyjemne z pożytecznym.
Dziś polecam filmy, które ostatnio obejrzałam i poruszyły moje serce.
Bardzo lubię kino japońskie ( zwłaszcza czarno- białe filmy), a stali blogowicze, którzy znają mnie dłużej, doskonale znają mój gust.
Akira Kurosawa, to jeden z najlepszych reżyserów na świecie, najlepszy w Japonii. Nie trzeba chyba nikomu przedstawiać jego twórczości.
Pierwszy proponowany film pochodzi z 1952r.,  a nosi tytuł: "Ikiru"- Piętno śmierci.
To smutna historia urzędnika, w tej roli doskonały Takashi Shimura, oddanego przez całe życie swojej pracy. Kiedy dowiaduje się, że jest chory na raka, postawia zrobić coś dla innych. Wybudować plac zabaw dla dzieci.
Wielkim walorem filmu jest to, że jest czarno- biały, zatem bardzo szczery, prawdziwy w obrazach, zdjęciach, dialogach. 

/kadr z filmu, fot. z sieci/

Kolejnym japońskim filmem godnym polecenia jest " Tokyo monogatari"- Tokijska opowieść z 1953r. w reżyserii Yasujirō Ozu.To opowieść o losach dwojga staruszków, którzy po wielu latach postawili odwiedzić swoje dzieci. Przyjeżdżają z prowincji do odległego Tokio.
 Jakie więzy, relacje ich łączą po latach...?
Doskonale czarno-białe zdjęcia oraz obsada, to atuty filmu.

/kadr z filmu, zdjęcie z sieci/

A teraz inne, nowsze kino. Nadal jednak o ludzkich, czasem skomplikowanych relacjach.
Dramat: "Before We Go" -Zanim się rozstaniemy z 2014r. jest historią dwojga młodych ludzi, których los łączy w sytuacjach dla nich samych niefortunnych. Ona- Brooke (w tej roli znakomita Alice Eve), której ucieka pociąg i ma problemy małżeńskie  i On (grany przez przystojnego (Chrisa Evansa) 
 - Nick, który jest ulicznym muzykiem i kłopoty z dziewczyną spotykają się, aby zrozumieć, jak ważną rzeczą jest w życiu otwarta, szczera rozmowa. Nie wolno oceniać nam ludzi po wyglądzie, pozorach. Ważne, co czują i myślą, głęboko w sercu.
/ kadr z filmu, fot. z sieci /

Kolejne wzruszające kino kobiece, to " Miss You Already"-Już za tobą tęsknię z 2015r.
To historia niełatwej, długiej przyjaźni, jakże różnych kobiet Milly i Jess. Jedna z nich ma pieniądze, kochającą rodzinę, lubiącą być w centrum uwagi (Milly) i spokojna, ułożona,  starająca się o dziecko (Jess). 
Los spłata im figla- choroba Milly i sprawdzi, jak cenna jest ich przyjaźń.
Film z gatunku dramatu i komedii, ale z przewagą tego pierwszego. Łezka poleje się nie raz, podczas oglądania.
Doskonała rola Drew Barrymore, której, jak dotąd nie znałam zbyt dobrze oraz jej towarzyszki- Toni Collette.
/kadr z filmu, fot. z sieci/

 I jeszcze polskie kino na koniec.
Uwielbiam Tomasza Kota ! to aktor wszechstronnie uzdolniony, wszystkie grane przez niego role są autentyczne.
Film oparty na autobiografii niedawno zmarłego aktora Tadeusza Szymkówa: " Żyć nie umierać" z 2015r. w reżyserii Macieja Migasa, to kolejna popisowa rola Tomasza Kota.
Aktor bardzo wizualne podobny do Pana Szymkówa.
Główny bohater filmu  Bartosz Kolano (w tej roli Tomasz Kot) dowiaduje się pewnego dnia, że ma raka i pozostały mu 3 miesiące życia. Pyta przyjaciela, w tej roli doskonały Janusz Chabior odpowiada, że ma 3 wyjścia. Albo popełni samobójstwo, zapije się na śmierć lub zrobi życiowy remanent.
A które z tych rozwiązań- wyjść wybierze bohater, to zapraszam już do obejrzenia filmu.
/kadr z filmu, zdj. z sieci/

Mam nadzieję, że każdy znajdzie jakiś film dla siebie i podzieli się wrażeniami. Miłego oglądania życzę.
A u mnie jesiennie, nostalgicznie, wspomnieniowo. Często rozliczam się z upływającym czasem i życiem, nawet w snach.
W pracy wiele obowiązków, ciężko czasem. Odzywają się nadal chore stawy.
Mój ogródek nadal wymaga metamorfozy. Nie mam jakoś do niego sił, ani czasu, motywacji. Pogoda także nie sprzyja przekopywaniu, sadzeniu, itp prac ogrodowych.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich wiernych blogowiczach i życzę udanych kolejnych, jesiennych, oby słonecznych dni:)
Z ostatniej chwili- dziś zmarł nasz wybitny reżyser filmowy i teatralny- Andrzej Wajda, przeżywszy pięknych 90 lat ! pozostawił po sobie wiele filmów godnych uwagi.

słucham sobie- klik


Motto na jesień:

"Liście, które jesienią spadają z drzew, chciałyby się wskazać jako przykład przemijania. Byłby to jednak zły przykład, ponieważ po kilku miesiącach drzewo wypuści nowe liście i nastanie wiosna, dokładnie taka jak była wcześniej".
Peter Rosegger

wtorek, 27 września 2016

Papryka skarbnicą wartości odżywczych

                        Witam serdecznie wszystkich miłych gości w jesienny, pogodny wieczór:)
Dzisiaj post kulinarny i smaczny.
Napiszę parę ciekawostek i podam przepisy na temat papryki, bo to teraz na nią pora.

Z wyczytanych wiadomości:
"Papryka to warzywo, które jest skarbnicą wartości odżywczych, a to dzięki małej zawartości kalorii. 
Jest nie tylko smaczna, chrupiąca, soczysta, ale przede wszystkim zdrowa.
Nadaje się do: faszerowania, pieczenia, smażenia, duszenia. Jest składnikiem: sałatek, twarożków, sosów, kanapek, past.
/ smaczna i kolorowa- papryka /

Paprykę, dzięki temu, że jest kolorowa i fantastycznie prezentuje się na talerzu, polubią nawet dzieci, które zwykle za warzywami nie przepadają.
Papryka pochodzi z regionów Boliwii, Brazylii i Peru, gdzie uprawiano ją już około 2500 lat p. n. e. 

Na europejskie stoły trafiła dzięki Krzysztofowi Kolumbowi. 
Z biegiem czasu wykorzystywanie papryki nie tylko się rozpowszechniło, ale stworzono również bardzo wiele jej odmian, poprzez krzyżowanie różnych gatunków.
/ różnokolorowa papryka i czosnek- idealny jesienny duet /

Papryka, czy to surowa, czy w formie przyprawy, powinna mieć swoje stałe miejsce w naszych kuchniach. Z jej dodatkiem niemal każde danie nabierze zupełnie innego, niepowtarzalnego charakteru.
Paprykę wykorzystuje się w każdej kuchni swiata.
Najwięcej papryki spożywają: Węgrzy, Hiszpanie i Meksykanie
Najwięksi producenci papryki to: Chiny, Meksyk, Indonezja, Turcja i Hiszpania.

Istnieje około 2000 odmian tego warzywa

W Polsce najbardziej znana w uprawie jest odmiana papryki igołomskiej, zwana niekiedy białą, ze względu na swój mleczno-żółty kolor.

Papryka zielona jest o prawie połowę mniej kaloryczna od czerwonej (dostarcza jedynie około 17 kalorii w 100 gramach), gdyż jest jeszcze niedojrzała i zawiera mniej cukrów prostych
Ostrego smaku ostrej papryki nie złagodzimy poprzez płukanie wodą, natomiast z pomocą przyjdzie nam. tłuszcz, wystarczy wypłukać usta olejem roślinnym, czy też wypić szklankę tłustego mleka.

/ papryczka peperoni /

Papryka jest warzywem, które z powodzeniem można włączyć do diety odchudzającej. Co więcej, szczególnie cenione są właściwości, jakie ma w zakresie wspomagania spalania tkanki tłuszczowej- papryka ostra. A także wzmaga w organizmie wydzielanie endorfin- hormonów szczęścia. A zawarta w niej Kapsaicyna jest wykorzystywana w przemyśle farmaceutycznym do produkcji leków przeciwbólowych i rozgrzewających. 
Najnowsze badania naukowe dowiodły, że pobudza komórki rakowe do samozniszczenia.
Papryka jest również dobrym źródłem błonnika".
A teraz pora na przepisy.
Na początek proponuję smaczny rosół z użyciem ostrej papryczki. Doskonały na niedzielny lub świąteczny obiad.
Polecam także przy przeziębieniu, grypie- do picia.

Rosół domowy z ostrą papryczką

1 i 1/2 kg mięsa z kury domowej
1/2 kg mięsa wołowego 
500 g marchewki
250 g pietruszki
100 g selera
100 g cebuli
10 ziaren pieprzu
sól, przyprawa uniwersalna
zielona natka pietruszki, lubczyk
1 mała ostra papryczka

Mięso dokładnie myjemy. Wlewamy zimną wodę. Gotujemy na małym ogniu, ok. 1 1/2 godz. Zbieramy szumowiny. 
Obieramy, myjemy warzywa. Cebulę przypalamy. Dodajemy papryczkę. Po zagotowaniu rosołu, zmniejszamy palnik, do minimum. 
Gdy mięso jest prawie miękkie, wkładamy pokrojone warzywa. Wsypujemy sól. Gotujemy na bardzo wolnym gazie, palnik powinien tylko "mrugać". 
Po ugotowaniu, rosół przecedzamy. 
Gorący rosół podajemy z makaronem lub ryżem na sypko, albo z francuskimi kluseczkami. 
Na talerzu posypujemy rosół posiekaną zieleniną. 
Smacznego :)


Drugim przepisem jest leczo po polsku. Szybkie, łatwe w wykonaniu, syte danie obiadowe.

Leczo Morgany

średnia młoda cukinia 
1/2 kg papryki- ja lubię do tej akurat potrawy tę małą, żółtą
2 cebule średnie
2-3 duże ząbki czosnku
wędlina wg uznania: cienka kiełbasa, boczek, mięso np z rosołu- ok.1/2 kg
zielenina- dużo natki pietruszki 
przyprawy do smaku: sól, pieprz, papryka mielona
koncentrat pomidorowy lub świeże przesmażone bez skórki- pomidory
świeża bazylia- do dekoracji

Cebulę obieramy, kroimy w kostkę, tak samo kiełbasę- przesmażamy razem chwilkę na lekko ogniu. 
Cukinię młoda ze skórką, kroimy w grubą kostkę. Wrzucamy do rondla z cebulą i kiełbasą. 
Przyprawiamy, lekko dusimy, aby jej nie rozgotować, kostki powinno być miękkie, ale prawie całe.
Kolejny krok, to dodanie obranej, pokrojonej na większe kawałki papryki.
Króciutko razem wszystko dusimy. Czosnek obieramy, zgniatamy przez praskę. Dodajemy do potrawy. Mieszamy całość z pomidorami lub koncentratem. Na końcu wsypujemy posiekaną zieleninę. 
Dekorujemy listkami świeżej bazylii.
Leczo podajemy na gorąco z pieczywem lub samodzielnie na obiad lub gorącą przystawkę na przyjęciu. 
Smacznego:)

Na koniec podaję przepis na pyszną  marynowaną paprykę.  Idealna na zimę, jako przekąska do sałatek, wędliny.

Marynowana papryka z miodem

papryka różnokolorowa

Zalewa:
3/4 szklanki octu 10%
2 litry wody
1 płaska łyżka soli
3 kopiaste łyżki miodu prawdziwego
3 liście laurowe
6 ziaren ziele angielskiego
5 ziaren pieprzu czarnego

Paprykę myjemy.  Oczyszczamy z gniazd nasiennych. Kroimy wzdłuż na 4-6 kawałków, zależy od wielkości. Obieramy czosnek, do każdego słoiczka: 1 mały ząbek czosnku.
Słoiki myjemy dokładnie, wyparzamy wrzątkiem razem z zakrętkami.
Paprykę układamy ciasno w słoikach. Dajemy do każdego słoiczka ząbek czosnku.
Składniki zalewy zagotowujemy krótko razem z ziołami. Gorącą- zalewamy paprykę w słoiczkach. Zakręcamy. Pasteryzujemy ok. 8 min. Wyjmujemy słoiki, odwracamy do góry dnem, pozostawiamy do wystygnięcia. 
Zimne słoiki wynosimy do piwnicy lub chłodnej spiżarni. 
Tak przygotowane są smaczne nawet do 3 lat.
 Smacznego:)

  Jedzmy zatem paprykę- na zdrowie i dla urody.                                                                                                                         Pozdrawiam mile na kolejne, udane jesienne dni:)                                                                                                             
                                      
   
                                    
do posłuchania jesiennie - klik

Cytat  do zapamiętania:

„Właściwe odżywianie będzie medycyną jutra”.
L.L. Pauling- laureat nagrody Nobla