Kochani!
Dziś temat, zasłyszany ostatnio
2-krotnie, podczas pobytu w Krakowie. A mianowicie o dorosłości rzecz będzie.
Najpierw formułki:
"Dorosłość
to etap życia, w którym osiąga się samodzielność i podejmuje
ważne decyzje. Nie zawsze jest równoznaczna z dojrzałością.
W myśli ujęcia biologicznego
dorosłość oznacza osiągnięcie dojrzałości fizycznej, czyli, krótko
mówiąc, momentu, kiedy dochodzi do możliwości reprodukcji. Oczywiście
w kontekście psychologicznym, a także prawnym, zdolność
do rozrodu nie oznacza dorosłości – w ujęciu prawnym tę osiąga się
w pewnym wieku. W Polsce, podobnie jak w większości krajów, jest
to 18. rok życia. Z kolei sam wiek też nie
przekłada się automatycznie na natychmiastowe usamodzielnienie się
i przejęcie pełnej odpowiedzialności za siebie".
A, jak to jest w innych krajach.
Otóż:
"W większości krajów
za odpowiedni wiek do osiągnięcia dorosłości uważa się
18. rok życia. Wyjątkami są: Samoa Amerykańska i Uzbekistan,
gdzie pełnoletność osiąga się w wieku 14 lat; Iran – 15 lat; Malta
i Szkocja – tam za dorosłe uważa się osoby w wieku 16 lat;
Indonezja - 17 lat; Korea Południowa, większość terytorium Kanady - 19 lat;
Japonia –18, alkohol od 20 lat; Arabia Saudyjska i Portoryko - 21 lat.
Warto także wspomnieć, że w USA
w dwóch stanach (Alabama i Nebraska) pełnoletność osiągana jest w wieku 19 lat, przy czym alkohol
można kupować i spożywać na terenie całych Stanów Zjednoczonych dopiero
po osiągnięciu wieku 21 lat".
To tyle danych.
Wracając do wczorajszych wydarzeń.
Byłam świadkiem 2 rozmów. Jednej: mamy z synem, drugiej, taty albo dziadka (trudno było mi rozpoznać, bo pan był zadbany i minęli mnie szybko na pasach) z chłopcem.
Obaj młodzieńcy wykłócali się z dorosłymi, a chodziło o dorosłość i ich wiek.
Pierwszy miał 14 lat (wielokrotnie to podkreślał dosyć głośno, rzecz działa się w autobusie), drugi miał 10 lat, też upominał się, że wiele mu powinno już być wolno.
Jakież było moje zdziwienie, że w tej dyskusji, a raczej kłótni, to dorośli jednak ustąpili dzieciom!
Wspominając moje młodzieńcze lata, to było szybkie "wrzucenie na głęboka wodę", jeśli chodzi o samodzielność. A kończonych 18 lat wcale nie było powodem o ostatecznym decydowaniu o sobie.
Byłam dorosła, kiedy poszłam do pracy (w wieku niespełna 19 lat) zarabiałam na siebie i mogłam sobie pozwolić na przyjemności, zakup czegoś fajnego. Dumna, że wreszcie mogę odciążyć finansowo Rodziców. A byliśmy wówczas 5-osobową rodziną.
Dawniej młodzież miała wiele obowiązków (tak było na wsi), dużo na "głowie", zatem ta dorosłość rozpoczynała się wcześniej.
Mnie przyniosło to wiele korzyści, ponieważ umiałam sobie radzić, wkrótce zamieszkałam samodzielnie w Kielcach i radziłam sobie.
Zarabiałam dobrze, umiałam żyć nie wydając na "pierdoły", ale przy tym byłam zadbana, ubrana, szczęśliwa.
Potem zakładając Rodzinę wiele dobrego mi dała ta wcześniejsza dojrzałość- dorosłość.
A, dzisiaj?
Jak wynika ze statystyk i moich własnych obserwacji, dużo dorosłych ludzi nadal mieszka z Rodzicami. Bo wygodnie, bo nie muszą się starać, ani zarabiać, na dodatek czują się wolni, beztroscy, zaopiekowani.
Ale są także tacy, którzy wcześnie się usamodzielnili, pną nadal po szczeblach kariery zawodowej, jest im finansowo bardzo dobrze. A wynika to z zaradności, odwagi w podejmowaniu decyzji, ciągłej pracy nad sobą i pogłębianiem swoich umiejętności.
Takie przykłady mam w najbliżej Rodzinie, to moje Dzieci, z których jestem bardzo, ale to bardzo dumna.
Jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat. Za szczere odpowiedzi z góry dziękuję.
Życzę wszystkim moim czytelnikom dużo zdrówka, słoneczka za oknem (chociaż teraz przydałby się akurat deszcz), spokoju i radości!
do posłuchania, zauroczona zespołem
Cytat do zapamiętania:
"Uczenie dzieci liczyć jest ważne, ale uczenie ich co się liczy jest najważniejsze". Bob Talbert
Przeczytałam, polecam📚📗📘📙📖
Z Wydawnictwa
Fronda otrzymałam
do recenzji cudną propozycję książkową, pt. „Niezwykła Toskania. Sztuka. Krajobrazy i antypasti". Autorem jest Sławomir Koper.
Toskania- malownicza kraina, w której można
się zakochać od pierwszego wejrzenia. Ja tak mam i Pan Sławomir także.
Ocena 10/10
Kolejna bardzo wartościowa lektura, bardziej dla Panów i fanów historii, nosi tytuł "Wielka
księga husarii", autorstwa Kuby
Pokojskiego.
Kompendium wiedzy na temat, dla autora gratulacje!
Ocena 10/10
Trzecia książka, tym razem historyczna o
tematyce religijnej, nosi tytuł "Historia Objawień Maryjnych. Tom 2. Od Rue du Bac 1830
r. do Balasar, lata 1944-1955”.
Autorem jest Wincenty Łaszewski.
Moja ocena 8/10
Z kolei z Wydawnictwa MANDO otrzymałam
i z ciekawością przeczytałam powieść, pt. "Ostatnie dni beztroski". Autorką jest Wiktoria Gische.
Jak zawsze u tej pisarki skupimy uwagę
na relacjach i emocjach międzyludzkich w trudnych przedwojennych czasach.
Moja ocena 7/10
Wydawnictwu
Rebis, a
właściwie Pani Magdalena Chorębała, przysłała mi do recenzji świetne wspomnienia o Romanie Wilhelmim- genialnym aktorze, już niestety nieżyjącym.
Książka
nosi tytuł "Anioł i twardziel. Biografia Romana Wilhelmiego". Autorką jest Magda Jaros.
Polecam!
Moja ocena 9/10














