piątek, 5 grudnia 2014

Czy to mało, czy zbyt wiele?

                 Witam pięknie wszystkich miłych gości na moim blogu:)
Dziś kończę 51 lat i nachodzą mnie coraz częściej myśli, które przypominają mi o moim wieku. A, to przy okazji obejrzenia jakiegoś starego filmu,  po spotkaniu kogoś po wielu latach,  po oglądaniu zdjęć sprzed lat.
Czasem niepokoi fakt, że już tak wiele za mną, a niewiele przed...
Zapytacie pewnie, dlaczego o tym myślę, rozpamiętuję przeszłość, wracam do zdarzeń bardzo odległych? ale odpowiem krótko- to przychodzi samo, niespodzianie, nieproszone.
Starzejemy się wszyscy, lata umykają, czas płynie- taka kolej rzeczy, tak musi być.
Ale, czy ja tak chcę, czy mnie pytał ktoś o zgodę? dziecinne pytania, ale jakże ważne dla dojrzałej osoby- zwłaszcza kobiety.
Nie, tu nie chodzi o wygląd, niekorzystne zmiany- podobno nie wyglądam na tyle lat.
Nie mam mocnych zmarszczek, siwych włosów, czy niedosłuchu, złej pamięci.
Liczy się to, czy: jeszcze zdążę, podołam doczekać wnuków, usamodzielnić 3-kę moich dzieci? czy zdążę spełnić swoje marzenia? a mam ich kilka- nie wszystkie z kosmosu wzięte.
My kobiety, jak już coś robimy, musi to być perfekt, starannie wykonane i  wzorowo.
Nasza troska o bliskich- jest czasem przesadna, ale według nas- konieczna.
Praca zawodowa, choć nie raz uciążliwa i w nieciekawym towarzystwie wykonywana-  musi być uczciwa i sumienna, choćby do przelania ostatniej kropli krwi.
Przyjaźnie: pielęgnowane, bezinteresowne, do końca życia wytrzymałe.
A temu wszystkiemu musi sprostać malutka, delikatna, wrażliwa osóbka- taka, jak ja.
Czy musi? może i nie, ale bardzo chce.
 Być wiecznie: ruchliwą, pomocna, niezawodną, dyspozycyjną., miłą, grzeczną, uśmiechniętą, nienaganną, pracowitą, wyrozumiałą, piękną, zadbaną, adorowaną-na przekór wszystkiemu itd, itp...
A, dlaczego? bo tak mnie wychowano, tego mnie uczono od dziecka, tego oczekiwano ode mnie w młodości, na mnie się liczy teraz- w kwiecie wieku.
Pewnie stwierdzicie- ona się starzeje... może, nie wiem, co jest przyczyną- ale myśli nachodzą i czasem męczą.
Ale, nic to- czas na świętowania ciąg dalszy. Dostałam wymarzone prezenty, niektóre- niespodzianki i jest super:)


Czego nie można mi zarzucić, to jednego- uśmiech zawsze mi towarzyszy, nigdy mnie nie opuszcza:) 
A może już tyle, czy aż tyle mi zostało...
Powoli będę powracała do świata blogowego, do odwiedzania Was. Przykrzy mi się, tęsknię.


Pozdrawiam najmilej, najserdeczniej i dziękuję, że jeszcze ze mną, dla mnie- jesteście :) 
Miłego weekendu życzę :)

Motto na dziś:

Dla przeszłości nie można zrobić nic, dla teraźniejszości prawie nic, ale dla przyszłości wszystko.

autor nieznany
- See more at: http://www.aforyzmy.com.pl/aforyzmy/czas-i-przemijanie/page/8#sthash.T2JMXR8t.dpuf

Dla przeszłości nie można zrobić nic, dla teraźniejszości prawie nic, ale dla przyszłości wszystko.

autor nieznany
- See more at: http://www.aforyzmy.com.pl/aforyzmy/czas-i-przemijanie/page/8#sthash.T2JMXR8t.dpuf

Dla przeszłości nie można zrobić nic, dla teraźniejszości prawie nic, ale dla przyszłości wszystko.

autor nieznany
- See more at: http://www.aforyzmy.com.pl/aforyzmy/czas-i-przemijanie/page/8#sthash.T2JMXR8t.dpuf

Dla przeszłości nie można zrobić nic, dla teraźniejszości prawie nic, ale dla przyszłości wszystko.

autor nieznany
- See more at: http://www.aforyzmy.com.pl/aforyzmy/czas-i-przemijanie/page/8#sthash.T2JMXR8t.dpuf

"Dla przeszłości nie można zrobić nic, dla teraźniejszości prawie nic, ale dla przyszłości wszystko".

poniedziałek, 17 listopada 2014

Koszmar meblowy

      Witam serdecznie wszystkich odwiedzających mojego bloga, dziękuję za słowa serdeczności pod moim adresem:)
Sprawy zdrowotne przeszły na drugi plan, bo mam obecnie inny dylemat.
Pamiętacie pewnie post z lipca, kiedy to cieszyłam się z długo oczekiwanych na zamówienie- mebli kuchennych.
Oto skrót:
"Moja cierpliwość dobiegała nieraz do kresu. Najgorszym było czekanie, umawianie się na konkretny dzień, godzinę z fachowcem od mebli. Miał kilka zleceń na raz i nie dotrzymywał terminów.
Na szczęście meble wyglądają na solidnie i dokładnie wykonane. Czas, użytkowanie pokażą, czy to prawda.
Oczywiście, co do koloru, detali,  akcesoriów było wiele zdań. Poszliśmy z rodzinką na kompromis, każdy coś wybrał według swojego gustu.

     /na fot. meble zaraz po montażu/ 

Meble są bardzo jasne, to klon. Dodatki popielate z dekoracyjnym kwiatowo- makowym motywem.
Muszę sobie jeszcze dokupić- odnowić trochę kuchennych sprzętów, gadżetów przydatnych.
Obiecałam sobie moje wygrane kulinarne i ogrodnicze- przeznaczyć na ten właśnie cel".
A, co było potem...
Po paru dniach meble zaczęły "brzydnąć". Na jasnych frontach wychodziły powoli żółte plamy, zacieki. W środku mebli były małe uszczerbki. Blaty okazały się przy piecu, zlewie, zmywarce- niewytrzymałe, odchodzi okleina. Przy uchylnych szafkach z szybami poluzowały się śruby. Matowe szybki bardzo trudno się czyści.
Fachowca miałam poleconego, wszystko miało być najwyższej jakości, zatem drogie.
Od razu , na bieżąco zawiadamiałam fachowca i zgłosiłam reklamację. Najpierw nie odbierał w ogóle ode mnie telefonów. Zadzwoniłam z komórki Córki- od razu odebrał, pewnie myślał, że to kolejne zlecenie. Miałam jego słowo i sms-a, że wszystko będzie poprawione we wrześniu, a później w październiku, a potem znowu milczenie. Wczoraj znów się przypomniałam, zapytałam, jak długo jeszcze mam czekać z reklamacją? A fachowiec bezczelnie odpisał, że jest do kwietnia za granicą i tu cytat: "tyle bende czekala ile bendzie trzeba" (błędy nie moje). Pisał z Austrii.
Jestem tą całą sytuacją załamana, bo 6 tys. zł nie "chodzi piechotą". A tyle nie warte są te meble, wiele osób tak twierdzi ! jeszcze 1 tys zł dostał więcej, bo niby źle wyliczył koszty.
Nie wiem, co mam robić. Mam umowę z pieczątką. Gdzie i jakie napisać pisemko, gdzie szukać pomocy i porady?
Nie lubię wchodzić do kuchni, mam wstręt do tych mebli, mam czasem ochotę wziąć młotek i zrobić z nimi porządek !
To tyle, co u mnie.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających, życzących mi zdrowia- bardzo gorąco:)
Proszę jeszcze o cierpliwość z odpisywaniem na Waszych blogach. Ręka nadal boli, wymaga odpoczynku.
Dbajcie o siebie i swoje zdrowie, bo to najważniejsze.
Z ostatniej chwili: wysłałam pisemko reklamacyjne do firmy, za potwierdzeniem odbioru- listem poleconym. Teraz czekam cierpliwie, tylko nie wiem, jak długo znowu i co, gdy list nie zostanie odebrany:(

 
/spacer po lesie, daje ukojenie/

Cytat do zapamiętania:

"Uczci­wy człowiek nie powinien się nicze­go obawiać".
Fiodor Dostojewski

czwartek, 23 października 2014

Do napisania za jakiś czas!

 Przykro mi powiadomić wszystkich miłych gości odwiedzających mojego bloga, że zawieszam blogowanie do odwołania.
Wskazanym jest odpoczynek, ze względu na niezadowalający stan mojego zdrowia, a konkretnie zły stan prawej ręki..
Nie gram w tenisa, a mam chorobę nazwaną od tej dziedziny sportu.
Zatem, moi kochani- do napisania kiedyś...pa.


Motto do zapamiętania:

"Poczucie zdrowia zdobywamy tylko przez chorobę".
Georg Christoph Lichtenberg

środa, 8 października 2014

Pocztówka z Zakopanego

      Witam pięknie wszystkich miłych, komentujących na moim blogu:)
Niewielu kinomanów tutaj gości, szkoda. Wcześniejszy post pozostał bez odzewu, ale z gustami się nie dyskutuje.
Ostatnio nadal mało czasu poświęcam internetowi.
Za to wiele u mnie się dzieje. Wyjazdy, odwiedziny, miłe spotkania, podróże ciekawe.
Taka też była weekendowa wycieczka do stolicy polskich gór- Zakopanego.

Pokrótce zrelacjonuję obrazowo, to co się tam działo.
Góralskie chatki zawsze kojarzą mi się ze zdolnościami artystycznymi górali, wzruszają mnie od dawna.

 /w drodze do Zakopanego- fot. z autokaru/

 
Jak Zakopane, to? oczywiście Krupówki.
/stragany pełne pamiątek/

I koniecznie- moje ulubione oscypki.
/oscypków duży wybór/

Zawsze podobały mi się rysunki i szkice. Może kiedyś się zdecyduję. Ale, póki co mój ukochany pirat- Johnny Depp.
 /portret pirata- Johnny Depp/

Wiele sklepów, a w nich mnóstwo góralskich ubrań.
/apaszkę góralską, mam i ja, szafirową/

 Spacer z Mężem po Moście Zakochanych, z mnóstwem kłódek, na skrzyżowaniu ulicy Kościuszki z Sienkiewicza nad potokiem ,,Bystra", to jest to.


Jesień w górach ma swój wyjątkowy czar i urok. Widać korzystne zmiany w przyrodzie.
I jeszcze jedno jesienne, barwne zdjęcie.
 /Krzeptówki/
/Sanktuarium Matki Bożej na Krzeptówkach- Ołtarz papieski/

Spacerujemy sobie dalej z Mężem, rozmawiamy, wspominamy dawniejsze wyjazdy do Zakopanego, jeszcze z malutkimi dziećmi. Pogoda jest przepiękna, grzeje mocne słoneczko.
Czas na przerwę, kawkę, grzane góralskie winko. A siedzimy w miłym, wesołym towarzystwie znajomych, na tarasie widokowym
/fot. z tarasu widokowego/

Droga powrotna do hotelu, a słoneczko nadal grzeje, jest cudownie.
Zatrzymuję się zawsze pod pomnikami, rzeźbami, czytam, kogo przedstawiają.
/pomnik dra Andrzeja Chramca/

I kolejny pomnik osoby ważnej dla Zakopanego.
/pomnik Tytusa Chałubińskiego/

Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła zdjęć kwiatom.
/jesień, to wrzosy/
 
Jak Zakopane, to góralskie lalki, wyroby z drewna.
/stragan z pamiątkami/

Codziennie rano budził mnie przyjemny szum wody w potoku.
/jesienny potok/

 Nasz piękny, niespodziewany, jesienny weekend w górach dobiegł końca. Cieszę się na kolejny, tym razem zimą, może nawet na mistrzostwa narciarskie, kto wie.
Zakopane, to moje ulubione miejsce w Polsce, byłam tutaj z Rodzinką wiele razy, o różnych porach roku. Zawsze to były udane chwile wypoczynku i relaksu. Niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju.
Już tęsknię...


do posłuchania, mój ulubiony Zakopower- klik


Ku wyjaśnieniu- góry widać owszem, w oddali. 
Wycieczka była zorganizowaną, pogoda w górach- jak wiadomo kapryśna, zatem spacerowaliśmy niżej.
Na ulicach bez tłoku, zwierząt nikt nie "wykorzystuje, górale wcale nie nachalni, co do zakupów.
Atmosfera w Zakopanem, jak zawsze miła, spokojna i barwna, bo jesienna sceneria.
Lubię tutaj wracać, bo jest mi tu zawsze dobrze. Taką mam widocznie naturę, nie narzekać, ale dostrzegać piękno, dobro i szczerość.
Czepiacie się drodzy znajomi szczegółów, widać żaden temat Wam ostatnio nie "podchodzi" na moim blogu, a szkoda:)
Lepiej cieszyć się miłą chwilką, niż marudzić, nieprawdaż?
W piątek idę na bal, a co mi tam- ku zazdrości innym:)
Pozdrawiam mile wszystkich odwiedzających mojego bloga. Życzę wielu ciekawych wrażeń podczas jesiennych, długich wieczorów:)

do posłuchania, ulubiony Zakopower- klik

Motto na dziś:

"Góry pozwalają doświadczyć trudu wspinaczki, strome podejścia kształtują charakter, kontakt z przyrodą daje pogodę ducha".
Jan Paweł II

niedziela, 28 września 2014

Ulubieni aktorzy- Benedict Cumberbatch

Witam słonecznie w piękny jesienny dzień:)
Wczoraj w Krakowie, w Alei Gwiazd pod Wzgórzem Wawelskim, odsłonięta została tablica z odciskami dłoni brytyjskiego aktora Benedicta Cumberbatcha.

/fot. z sieci/

Dlaczego, o tym fakcie wspominam? otóż, od jakiegoś czasu jestem zafascynowana grą tego zdolnego, wiecznie uśmiechniętego, skromnego człowieka- aktora.
Nie będę tutaj przytaczać życiorysu, bo zainteresowani wiedzą o nim wszystko, a inni mogą sobie doczytać.
Pierwszy film, jaki zobaczyłam i zwróciłam uwagę na Pana Benedicta, to był oscarowy obraz filmowy z 2013r.: "12 Years a Slave" (Zniewolony). Grał tam Forda- właściciela plantacji, który starał się być dobrym człowiekiem.
Kolejnym filmem, którym się zachwyciłam był oczywiście serial kryminalny "Sherlock". 

/fot. z sieci/ 

Oglądałam wiele filmów o tym słynnym detektywie, ale ten podbił moje serce szczególnie. Czekałam na wszystkie odcinki z niecierpliwością. Rola, w którą się wcielił Benedict Cumberbatch jest mistrzostwem świata. Zarówno: głos aksamitny, jak i wygląd, strój, spojrzenie, gesty- doskonałe w każdym calu !
Szczególnie scena, w której Sherlock skoczył z dachu, o mało nie przyprawiła mnie o zawał serca. Przestraszyłam się, że to koniec serialu i nie będę mogła oglądać już Benedicta w tej roli !
Najbardziej zabawnym zaś był w scenie, kiedy "opijał" stan kawalerski z Watsonem.
Szłam za "ciosem" i dalej postanowiłam zgłębiać tajniki gry aktorskiej tego popularnego angielskiego aktora.
Tak już mam, jeśli obejrzę z kimś doskonały chociaż jeden film, oglądam ich więcej, aby przekonać się o talencie aktorskim lub jego braku.
Postanowiłam zobaczyć nominowany do Oscara, obraz filmowy pt" August Osage County" (Jesień w Hrabstwie Osage) z 2013 r.  Mały Charles Aiken- bohater,w którego wciela się Benedict. To romantyk, choć ciamajda. Ale, to kolejna, świetnie zagrana postać.
W Krakowie, w maju 2014 r. odbył się Festiwal OFF Plus Camera. Benedict przyjechał tutaj jako aktor i producent filmowy, gość honorowy. Przywiózł swój autorski film: "Little Favour". Oczywiście obejrzałam go z ciekawości. To bardzo poruszający obraz filmowy, bardzo krótki, bo tylko 22 min.
Były żołnierz Wallace, weteran wojny, który chce o niej zapomnieć, zostaje poproszony o "małą przysługę" przez przyjaciela, który uratował mu życie. Film koniecznie trzeba obejrzeć !
Przypomniałam sobie, że jeszcze kiedyś oglądałam oscarowy film "Atonement"( Pokuta). Tutaj także Benedict popisał się kunsztem aktorskim. Paul Marshall, bohater, którego gra, nie jest wzorem do naśladowania, ani pozytywnym charakterem. Rola jednak zapamiętana i doceniona.
W kolejce czekają kolejne filmy do obejrzenia.
Z wyczytanych ciekawostek:
Benedict Cumberbatch ukończył University of Manchester w Manchesterze, gdzie studiował dramat oraz London Academy of Music and Dramatic Art w Londynie. 
Brytyjski magazyn GQ przyznał mu tytuł Aktora Roku 2011.
W 2013 roku Benedict zajął pierwsze miejsce w rankingu na "Najseksowniejszego aktora" w/g portalu Empire Online.  
Nie wiem, trudno mi wciąż orzec, czy rzeczywiście jest przystojny. Ale...ma w sobie, to coś, że patrzy się na niego z przyjemnością i zawsze miłym zaskoczeniem.
Ten 38- letni wykształcony aktor, syn pary aktorskiej, pewnie nie raz nas 

/fot. z sieci/

jeszcze zaskoczy doskonałymi rolami. Liczę na jego rolę życia, no i Oscara.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich miłośników kina i dobrego aktorstwa:)
Życzę udanego całego, nowego tygodnia, dużo uśmiechu i słoneczka Wam życzę:)

do posłuchania Ania Wyszkoni- klik

 Cytat na dziś:

"Film, to życie, z którego wymazano plamy nudy".
 Alfred Hitchcock
 

sobota, 20 września 2014

Kulinarnie- ciasto Cynamonek

                Witam pięknie i smacznie dziś wszystkich miłych gości na moim blogu:)
Późne lato, jesień to czas bogaty w smaki, zapachy. Jest wiele owoców, warzyw pachnących, zdrowych, zawsze cennych i bogatych w witaminy.
Dziś proponuję za to ciasto mocno pachnące cynamonem. Ta przyprawa kojarzy mi się z nostalgią, jesiennymi wieczorami, grzanym winem, świecami zapachowymi, dobrą książką.
Moja cala rodzinka lubi cynamon za jego zapach i smak niepowtarzalny. Często go używam w kuchni.
Pyszne jest grzane wino i piwo z cynamonem w roli głównej. Dodaję go do nalewek, likierów, przetworów.
Koniecznie do ciast, deserów, kawy, herbaty, ryżu, a nawet wątróbki drobiowej.
A po za tym cynamon jest afrodyzjakiem, to dla zakochanych- ciekawostka kulinarna. Otrzymywana z wysuszonej kory cynamonowca cejlońskiego.
Inne wyczytane na temat ciekawostki.
Cynamon jest prawdopodobnie, najstarszą przyprawą świata. Wzmianki o nim czytamy już w księdze zielarskiej, sprzed 2700 lat.
W kuchni cynamon znalazł zastosowanie, jako słodka, korzenna przyprawa do: ciast, deserów, nalewek, kompotu, ryżu, potraw z owoców i warzyw.
Ale, nie wszyscy wiedzą, że cynamon ma także własności lecznicze. Ma w swoim składzie: mangan, błonnik, żelazo i wapń. Skutecznie obniża poziom złego cholesterolu LDL. Reguluje poziom cukru we krwi.
Cynamon ma silne zdolności wspomagające leczenie infekcji drożdży.
Naukowcy dowiedli, że cynamon może zmniejszyć rozprzestrzenianie się komórek nowotworowych. Zwalcza także bakterie E.coli.
Skutecznie pomaga  w walce ze zmianami trądzikowymi. Likwidują ropne wypryski, rozjaśniają cerę, zapobiegają plamom trądzikowym, łagodzą przebarwienia.
A teraz pora na mój wymyślony na prędce, łatwy w wykonaniu-  przepis na aromatyczne, cynamonowe ciasto.

Cynamonek Morgany

3 szklanki mąki pszennej
1 szklanka kisielu cytrynowego w proszku, bez cukru
1 szklanka cukru
5 dużych jajek wiejskich
 1 łyżka proszku do pieczenia
200 ml mleka 1,5 %
100 ml oleju rzepakowego
100 g margaryny
2 łyżki cynamonu
2- 3 łyżki grubego cukru
Żółtka ucieramy z cukrem, margaryną na gładką masę.
Przesiewamy składniki sypkie.
Powoli wsypujemy do utartej masy. Wlewamy stopniowo mleko i olej.
Ucieramy na gładką masę. Z białek ubijamy sztywną pianę. Delikatnie łączymy z masą.

Foremkę o wym. 33x23 cm wykradamy pergaminem. Przelewamy ciasto, równamy. Wierzch obsypujemy grubym cukrem. Pieczemy ok. 35- 40 min. w temp. 160 stopni C. Studzimy.
Ciasto wyjmujemy z blachy, zdejmujemy pergamin. Kroimy na kwadraty.
Pozostaje mi tylko życzyć udanego wypieku.
Smacznego :)

Pozdrawiam pięknie w końcówce  lata i życzę słonecznej, pogodnej, smacznej całej jesieni:)

 do posłuchania, piękny, nowo odkryty głos Howie Day
- klik

 Cytat do zapamiętania:

"Życie przyprawione szczyptą miłości lepiej smakuje". 
Gabrielle Zevin

wtorek, 9 września 2014

Sprawiedliwość, a wybaczenie- "To co zostało" Jodi Picoult

         Serdecznie witam wszystkich miłych gości na moim blogu, pozdrawiam wciąż nowe twarze:)
W czasie długiego urlopu udało mi się znaleźć wiele chwil tylko dla siebie. Były spacery, obcowanie z przyrodą, ale także pozwoliłam sobie, obejrzeć dobre filmy i przeczytać ciekawe książki. Jedną z nich dziś pokrótce przedstawię.
Od kilku lat moją ulubioną pisarką jest Jodi Picoult
Porusza zawsze interesującą tematykę, niebanalną. 
Czytanie jej książek mocno wciąga, nie raz zarwałyśmy z Córką noc. 
Tak, "zaraziłam" moje dziecko tą autorką. 
Mamy sporą kolekcję powieści Jodi Picoult.
To doskonałe lektury na długą podróż.
A teraz słów parę o niedawno przeczytanej powieści pt: "To, co zostało".
/okładka książki/

Tematyka przedstawiona w książce nie należy do łatwych, bo to czasy II wojny światowej.
Składa się z kilku części, a w każdej z nich opisana jest historia bohaterów.
Pierwsza z nich, to Żydówka 25- letnia Sage Singe. Pracuje na nocnej zmianie w piekarni, aby uciec przed światem, ludźmi- z powodu szpecącej blizny na twarzy i smutku po śmierci mamy.
Jej praca, to pasja, odziedziczona po ojcu.
Życie Sage nie jest "różowe". Praca w nocy, spanie w dzień. Na dodatek spotkania potajemne z żonatym mężczyzną- Adamem. Są także wyjazdy na terapię po stracie bliskich osób, gdzie poznaje starszego pana- Josefa Webera.
Cytat z terapii, gdzie poruszono temat ludzi, którzy byli okrutni dla świata, min: Hitler, bin Laden, Charles Manson:

"Czy myślisz, że nazista zawsze pozostaje nazistą?"
" Mam nadzieję, że w piekle mają wydzielone miejsce dla takich ludzi".

Wkrótce znajomość Sage i Josefa, przeradza się w przyjaźń, pomimo znacznej różnicy wieku. I wtedy Josef prosi o zaskakującą  przysługę. A mianowicie, aby pomogła mu umrzeć.
Kolejny rozdział, to historia Josefa. Kiedy go poznajemy jest ułożonym, dobrym, spokojnym -90 letnim staruszkiem.
Opowiada o swoich losach, od czasów dziecięcych, przez obóz koncentracyjny, po dziś dzień.
Josefowi nie daje spać, ani nie może zaznać spokoju z powodu, tego, że w czasie wojny był SS-manem i bez skrupułów i wyrzutów zabijał niewinnych ludzi, w tym Żydów.
Oto jego słowa:

"W każdym z nas jest potwór i w każdym z nas jest święty".

Inna postacią, którą poznajemy jest babcia Sage- Minka. Jej losy nie były szczęśliwe, ani spokojne.
Urodziła się w Polsce i przeżyła Holokaust jako jedyna z rodziny. Przebywała w Getcie, Auschwitz oraz obozach na terenie Trzeciej Rzeszy. Cierpiała, ale każdego dnia walczyła o życie, tracąc boleśnie najbliższych.
Przerywnikiem przed każdym rozdziałem jest opisywana fantastyczna historia Anny i jej ojca- piekarza oraz upiora- wampira.
To tyle w skrócie.
Czy Josef zostanie ukarany, czy jego historia- tajemnica wyjdzie na jaw? gdzie leży cienka granica, między wybaczeniem, sprawiedliwością, a zemstą?
Jak w takiej sytuacji zachowa się Sage?
Czy oprawca SS- man spotka po latach swą żydowską ofiarę?
Picoult, jak zawsze poruszyła temat ciekawy, choć bolesny. Wiele jest wątków polskich.
Kolejna książka, która nie pozostaje obojętną, wzrusza, daje do myślenia i otwiera oczy na skomplikowane, nie raz-  losy ludzkie.
Kolejny cytat z książki:

"W śmierci nie kropka jest najgorsza, tylko znak zapytania".

Polecam z serca tę, jak i inne książki tej bardzo poczytnej i utalentowanej pisarki.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających, komentujących mojego bloga:)

/mój fotel bujany, do czytania/

do posłuchania- klik

Cytat na dziś:

"Można z całym światem wygrać wojnę, a ze sobą przegrać jedną bitwę- i ponieść całkowitą klęskę".
Władysław Grzeszczyk

wtorek, 2 września 2014

Kartka z urlopu

         Witam pięknie, po przerwie urlopowej, wszystkich miłych stałych i nowych blogowych gości:)
Wypoczęłam, nabrałam sił, energii i z uśmiechem witam kolejne dni, jeszcze letnie.
Byłam w rodzinnych stronach na urlopie. Odwiedziłam Rodziców oraz Siostrę z rodziną:)
Zawsze, kiedy wybieram się w taką podróż, przeżywam ten fakt wyjątkowo.
Powracam myślami do czasów dzieciństwa i szkolnych, zastanawiam się, ile to razy przemierzałam pociągami, autobusami- znaną od bardzo dawna trasę. 
Wyglądam przez szybę na świat, bardzo odmieniony. 
Spotykam po drodze ludzi, niektórych rozpoznaję, inni nie poznają mnie.
Teraz takie odwiedziny mają szczególną moc i znaczenie priorytetowe, bo przecież się starzejemy, powoli ubywa ludzi z najbliższego otoczenia.
U Mamy, jak zawsze jest cieplutko, milutko, serdecznie, gościnnie i smacznie. 
U Siostry zaś bardzo pachnąco, kolorowo od potraw i kwiatów.
Zawsze przyjeżdża także mój Brat z żoną. Podobno jesteśmy bardzo do siebie podobni charakterowo. Z Bratem rozumiemy się bez słów.
Rodzinne spotkania nie mają sobie równych. 
Razem spędzone chwile z bliskimi sercu z ludźmi zacieśniają więzi, przypominają o polskich "korzeniach" oraz wzbogacają, coraz to nową historię, która zawsze łączy pokolenia.
A teraz kilka obiecanych fotografii z letniego, rodzinnego wypoczynku w rodzinnych stronach.
Na początek sesji- wątek roślinny.

/królestwo kwiatowe Mamy/
/miododajne Cynie/
/kwiaty Siostry- jeden z ogrodów/
/cudne Dalie- jedne z kilkudziesięciu/

Jak wieś, to i zwierzęta.
/kurki- nioski/
/piesek pokojowy/

Świat smaków, zapachów- nie do opisania.
/pachnące gruszki/
/ dorodna jabłonka /
/soczyste, pyszne śliwki/

Miałam szczęście, bo akurat był wysyp grzybów- kurek ogromny. Zaprawiłam ich mnóstwo.

/smaczne kurki/

Mama, oprócz kwiatów ma także duży ogród warzywny. A w nim pyszne warzywa.
/olbrzymia dynia/

Stało się już tradycją, że jak przyjeżdżam do domu rodzinnego, wspólnie z Mamą i Siostrą lepimy pierogi, całe mnóstwo, koniecznie z mięsem i grzybami, kapustą. 
Uwielbiam te niezapomniane, piękne chwile, jest zawsze dużo śmiechu, wspomnień i serdeczności.


A smak, tych Maminych pierogów jest zawsze doskonały, idealny. A wyrobione ciasto- aksamitne.

/pierogi koniecznie ze skwarkami/

Przyznam Wam się szczerze, że nawet podczas pisania tego posta- łza mi się w oku kręci i już tęsknię ponownie i czekam na następne rodzinne spotkanie.
Powrót do rzeczywistości, codzienności, obowiązków domowych i zawodowych- także nie okazał się tragedią. W pracy nawet- odpukać ! spokojnie.
Pozdrawiam mile, cieplutko wszystkich odwiedzających mojego bloga:)

/Jeżówki z ogrodu Siostry/

słucham, bo mądre słowa- klik 

 Cytat na dziś:

"Naj­ważniej­sze jest, by gdzieś is­tniało to, czym się żyło: i zwycza­je, i święta rodzin­ne. I dom pełen wspom­nień. Naj­ważniej­sze jest, by żyć dla powrotu".
An­toine de Saint-Exupéry

piątek, 22 sierpnia 2014

Urlopu czas

       Witam serdecznie i znikam z bloga do września:)
Wyjeżdżam sobie w rodzinne strony, wypocząć, powspominać i poobcować z piękną przyrodą i cichą, polską wsią:)

/ulubione jabłka- prosto z drzewa/
 
Pozdrawiam Was mile i życzę słońca  i uśmiechu, pa:)
 
/kwiatowe królestwo mojej Mamy/

do posłuchania krajan- Andrzej Piaseczny klik

/konieczny spacer do lasu/

Cytat do zapamiętania:

"Dob­ry człowiek jest jak małe światełko. Wędru­je pop­rzez mro­ki nasze­go świata i na swo­jej drodze za­pala zgaszo­ne gwiazdy". 
Phil Bosmans