Pokazywanie postów oznaczonych etykietą @wydawnictwoznakpl i @monika_i_ksiazki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą @wydawnictwoznakpl i @monika_i_ksiazki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 czerwca 2024

Savoir-vivre, przechodzenie na ty

    Kochani!
Temat dzisiejszego posta podsunęło mi kolejny raz, codzienne życie. Przeczytałam i cytuję za stroną "Dobre maniery 24", jak to jest z przechodzeniem na "Ty”.

Kto proponuje przejście na „Ty”?

Oczywiście są okoliczności, w których przychodzi to łatwiej i jest naturalne. Dlatego, tak trochę podręcznikowo, można rozróżnić kilka opcji:
WIEK – osoba młodsza nie proponuje przejścia na TY osobie starszej. To przywilej tej starszej. Oczywiście różnica wieku powinna być – delikatnie ujmując – zauważalna.
PŁEĆ – kobieta proponuje mężczyźnie, choć trudno mi dziś wyobrazić sobie, że na przyjęciu towarzyskim, młodzi ludzie – mężczyźni, czekają na inicjatywę ze strony przyszłych koleżanek. Myślę, że bardziej od pewnego wieku ta zależność zaczyna działać, ale jak zwykle „context is the king”.
PRACA – klient jest wyżej rangą i to on lub ona (płeć i wiek w sytuacjach zawodowych nie mają znaczenia) decyduje czy chce skrócić z nami dystans. Tak samo przełożona w organizacji o bardziej formalnej kulturze organizacyjnej ma przywilej skrócenia dystansu. Często tego się nie robi, bo wiele osób nie potrafi tego docenić i nadużywa sytuację, np. nie wykonuje swoich obowiązków dokładnie, bo jest „na Ty” z szefem.
Na początku znajomości warto mieć na uwadze, że nie każdej osobie taka formuła przypadnie do gustu. Wielu z klientów nic nie powie, ale mogą odczuwać dyskomfort – czy o to nam chodzi? Oczywiście, czasem odczuwa się naturalną chemię z klientami i przejście nawet na Ty jest kwestią chwili, ale powściągliwość też powinna być trybie „on”.
Wprawdzie – na co zwracają uwagę językoznawcy – pewnie wspomniana formuła, z czasem wejdzie do powszechnego użycia i będzie normą, to póki co, średnie i starsze pokolenie chwilami uznaje to za nietakt. 
Jeśli osoba starsza proponuje nam przejście na TY, a my nie czujemy się z tym swobodnie, możemy zaproponować tzw. relację jednostronną, coś na zasadzie:
Dziękuję, bardzo mi miło, że zaproponowała mi Pani przejście na Ty, niemniej potrzebuję jeszcze czasu, żeby się do tej sytuacji przyzwyczaić, ale jednocześnie będzie mi bardzo miło, jeżeli Pani będzie się do mnie zwracała po imieniu.
A jak się zachować, gdy ktoś bez pytania zwraca się do mnie po imieniu, ale nie życzy sobie tego samego w stosunku do siebie?
 Trzymać się swojej wersji i do drugiej strony zwracać się Pani/Pan (zakładając, że zrozumie żaluzję).
 Wspomnieć – „dajmy sobie jeszcze chwilę na skrócenie dystansu, póki co swobodniej się czuję jeżeli zostaniemy przy Pani/Pan” (ma to swoje konsekwencje, bo druga strona pomyśli, że ma do czynienia z „konserwą”, niemniej jeżeli czujemy się z tym ok, to dlaczego mamy być wbrew sobie?).
Ze starszymi, jeżeli uznamy, że mimo wszystko nie jest nam dobrze w tym "układzie" (dodatkowo rozważyliśmy konsekwencje), gorąco zachęcam do prezentowania swojego zdania”.

 

Jak, to jest u Was?
Ja z pokolenia lat 60-tych, nie lubię szybkiego przechodzenia na „Ty”, wolę na początku dystans.
Chociaż są sytuacje, że jest to wygodne, a nawet praktykowane, tj. np. na blogu oraz w wolontariacie.
Rzadko za to przechodzę na „Ty” z mężczyznami.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, dziękuję za Wasze odwiedziny:)
Miło mi gościć wciąż nowe osoby:)

 

Mowa o dobrym wychowaniu, a tu taki osobnik podszedł pod blok, do mojego ogródeczka i zniszczył mi rogami korę aronii! 

słucham sobie

Cytat do zapamiętania:

„Grzeczność nic nie kosztuje, a wygrywa wszystko". 

Ralph Waldo Emerson

Kącik książkowy:

Z Wydawnictwa Finebooks otrzymałam do recenzji bardzo interesującą książkę, pt."Zaginiony sztetl".
Autorem jest Max Gross.
Nierzeczywiste żydowskie miasteczko Kreskol oraz historia jego mieszkańców, z dala od postępowego świata.
Moja ocena 8/10

Drugą książką, z tegoż samego Wydawnictwa, wartą przeczytania jest "W górę schodami w dół”. Autorką jest Bel Kaufman
Młoda nauczycielka Sylvie trafia do liceum Calvina Goolidge’a, gdzie musi się zmierzyć z absurdalnym systemem nauczania, niesfornymi uczniami.

Moja ocena 8/10
Interesującą lekturę przysłało mi Wydawnictwo Znak Literanova, a nosi ona tytuł „Jeden dzień z życia Abeda Salamy”. Autorem jest Nathan Khrall.
Lektura polecana zwłaszcza dla tych, którzy chcą się dowiedzieć więcej na temat skomplikowanej historii w konflikcie izraelsko-palestyńskim.
Moja ocena 8/10

Kolejna, warta przeczytania książka z Wydawnictwa Znak, nosi tytuł „Dar przywództwa".
Autor Mariusz Chrapko pokazuje, jak odważnie otworzyć swój umysł i być empatycznym dla innych ludzi. Skupił się szczególnie na roli liderów i przywódców.
Moja ocena 9/10