Na początku chciałabym z serca podziękować Iwonce z bloga Na karuzeli życia klik za cały długi post o mojej skromnej osobie:)
Iwonka czyta mojego bloga "od deski do deski", zostawia komentarze, chwali, nie zawsze się ze mną zgadza, poprawia pisownię, ale przede wszystkim poznajemy się;)
To miłe:)
Witam na moim blogu nowe osoby: Czesię, Effkę, Hersylię, Mozaikę rzeczywistości oraz po przerwie Pellegrinę:)
A teraz przejdźmy do tematu, ale najpierw wstęp.
Jest już wrzesień, a to miesiąc: wrzosów, astrów, zatrwianów, dyni i babiego lata.
A także wieczorów, gorszej pogody, zatem więcej wolnego czasu dla nas samych.Temat na dziś podsunął mi mój najstarszy Syn:)
Rzecz będzie o czytaniu i słuchaniu książek.
Jakie i czy w ogóle są różnice, wady i zalety?
Wyszukałam wiadomości o pierwszym audiobooku.
Prawdopodobnie nagranie pochodzi z 1935 r.
Autorem jest Polak, sam Joseph Conrad, a właściwie Józef Teodor Konrad Korzeniowski ( ulubiony mojego Męża)- herbu Nałęcz.
Natomiast nowelę: "Tajfun" odnalazł w Kanadzie londyńskiego profesor.
Audiobooki zaczęto nagrywać w latach 30-tych w Wielkiej Brytanii.
Początkowo była to poezja i opowiadania. A później sięgnięto po dłuższe formy.
Skąd pomysł?
Początkowo nagrania miały służyć osobom niewidzącym.
Instytut brytyjski, który świadczy dla nich pomoc, dziś ma w swoich zbiorach zdigitalizowanych przeszło 25 tysięcy audiobooków, w tym te pierwsze, najstarsze.
Naukowcy postanowili zgłębić temat i po pewnym czasie, przywrócili honor audiobookom.
Stwierdzili, że słuchanie audiobooków nie różni się, co do zasady od czytania książek.
Można stosować zamiennie oba warianty, a nasz mózg będzie reagował jednakowo.
Audiobooki są coraz bardziej popularne i wygodne, zarówno na świecie,
Chętnie wykorzystywane w samochodzie, podczas dłuższej podróży.
Zwolennicy książki mogą przewrócić kartkę, aby jeszcze raz zgłębić treść.
Mogą poczuć zapach papieru, iść poszperać w księgozbiorach lub poprosić w bibliotece o pomoc miłą Panią Bibliotekarkę.
Kłaniam się nisko naszej blogowej Jotce:)
W audiobookach problemem może być głos lektora.
Zaletą zaś możliwość wykonywania różnych czynności podczas słuchania w mieszkaniu, czy na świeżym powietrzu.
To dobre rozwiązanie dla osób niepełnosprawnych czy starszych, którzy rzadko wychodzą z domu.
Ja ostatnio chętnie korzystam z audiobooka, dzięki Synowi.
Moje wysłuchane książki, to po kolei:" List zza grobu"- autor Remigiusz Mróz, "Rana" Wojciecha Chmielarza, "A ja żem jej powiedziała..." Kasi Nosowskiej, "Ciało nie kłamie" autorzy: Judy Melinek i T.J. Mitchell, "Postawić na szczęście" Anny Sakowicz.
A, jakie jest Wasze zdanie na temat?
Zapytacie pewnie, co u mnie nowego?
Od tygodnia jestem na diecie, aby pomóc moim chorym stawom i żołądkowi.
Oczywiście byłam u specjalisty, mam indywidualny plan żywieniowy.
Zdrowo jem i tak też chudnę. A najważniejsze, że czuję się lepiej!
Wszystkie inne schorzenia, badania są w porządku.
Miłego, pomyślnego jesiennego czasu Wam kochani życzę:)
Motto do zapamiętania:
"Zbyt
wielu ludzi przecenia to, kim nie jest i nie docenia tego, kim
jest." Malcolm S. Forbes



Kwiaty piękne
OdpowiedzUsuńŚliczne kwiaty Morgano. Audiobooków nie słucham, nie wiem nawet czy bym się odnalazła w tej formie. Krótkie wiersze to i owszem, ale powieści - nie wiem, nie wiem. Raczej przy innych czynnościach wolę rozmowę z bliskimi lub ciszę.
OdpowiedzUsuńWitaj Morgano po dłuuuugiej przerwie. Zgubiłam Cie i to się zdarza ale znalazłam i to już nie jest takie oczywiste i przypadkowe, bo napisałaś:
OdpowiedzUsuńMoim końcem świata, który kiedyś odwiedziłam jest malownicza wieś o szlachetnej nazwie Brzóza Królewska. Leży na Podkarpaciu🤗
Pisałam o niej na pierwszym z blogów na Onecie jeszcze.
Miałam w planach powrót do tematu ciekawych miejsc, które mnie urzekły. " Zapraszam do Brzózy Królewskiej na moim blogu chociaż tu duże zmiany.
http://kopianieba.blogspot.com/
Witaj po przerwie!
UsuńDo Brzózy chętnie bym pojechała, ale choroba nie pozwala, póki co.
Byłam na Twoim blogu, zostawiłam ślad w postaci komentarza.
A, jakie jest Twoje zdanie na zadany temat: książka, czy audiobook?
Serdecznosci zostawiam:)
Piękne kwiaty, a co do czytania, to zdecydowanie wolę czytać książki niż je słuchać, ale co kto woli :) Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńKsiążki wolę czytać...A te do słuchania są dobrem dla tych którzy mają chore oczy i to jest dobry wynalazek w takich sytuacjach. Dobrze że czujesz się lepiej :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńchyba jednak większą frajdę mam z czytania ;D
OdpowiedzUsuńJa wolę czytać papierowe książki, choć może zbyt mało poznałam audiobooki.
OdpowiedzUsuńKwiaty piekne. I trzymam kciuki za dobre efekty diety :))
Wolę papierowe, lubię przewracać kartki, używać zakładki, W aucie rozmawiamy, słuchamy radia, podziwiamy widoki, ale nie mówię NIE, moze kiedyś spróbuję:-)
OdpowiedzUsuńSerdeczności:-)
Zajrzałam, wiedziona nitka Ariadny, wróć - Iwony. Taki pomnik!
OdpowiedzUsuńZastanawiam się zawsze widząc np. 40 komentarzy, ile trzeba mieć czasu. I ile zostaje na książki, oczywiście papierowe. Ale nie wykluczam audiobooków, kiedy wzrok odmówi współpracy. Przyszło mi do głowy, że wtedy i słuch pójdzie w jego ślady:))
Pozdrawiam.
Witaj na moim blogu!
UsuńSą sytuacje, kiedy nie możemy czytać, nie tylko są to problemy ze wzrokiem, wtedy audiobook jest idealnym rozwiązaniem.
Serdecznosci zostawiam:)
czytanie czy słuchanie
OdpowiedzUsuńWolę czytać książki. Ale w długiej podróży do Polski, zawsze włączamy jakiś audiobook, bo kierowca nie zasypia, a i pasażerowi wtedy czas lekko mija.
OdpowiedzUsuńZ kolei dużo odsłuchuję w internecie wykładów i łapię się na tym, że nie umiem po prostu usiąść i słuchać bo się tak dobrze nie skupiam. Chyba, że robię notatki z tego wykładu, to wtedy tak. Przeważnie maluję albo koloruję wtedy.
Morgano, ale mi podpasowałaś z tematyką postu.
OdpowiedzUsuńJa ostanio bardzo polubiłam audiobooki. Zagranicą mam ograniczony dostęp do polskich książek, a wiele audiobooków można wysłuchać w Internecie za darmo np. na stronie Wolne Lektury.
Tak pokochałam audiobooki, że teraz towarzyszą mi one codziennie podczas gotowania, sprzątania, wieszania prania itp.
A jak przydają się dzieciakom w podróży autem. Świetna sprawa.
Nie mniej jednak kocham papierowe książki. :)
I ja wolę czytać papierowe ksiązki.
OdpowiedzUsuńAle rozumiem że niektórzy wolą audiobooki...
Pozdrawiam
Ja to nawet do e-booka się przekonać nie mogę...papier, papie, papier!
OdpowiedzUsuńDobrze, że czujesz się lepiej!
Serdeczności :)
Bardzo lubię usiąść na tarasie z książką w dłoniach i oddać się lekturze. Kupiłam sobie również kilka audiobooków, ponieważ dojeżdżam do pracy i chciałam ich słuchać w samochodzie. Niestety okazało się, że mój odtwarzacz ich nie odczytuje. Zaczęłam więc słuchać w domu, ale to nie to samo. Gdy zajmuję się rękodziełem nie skupiam się tak dokładnie na słuchaniu książki, więc nie do końca jestem do nich przekonana. Chciałabym, ale jakoś nie wychodzi. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńwciąż jeszcze jestem wierna papierowym książkom, słuchać lubię tylko muzyki :)
OdpowiedzUsuńpiękne kwiaty, uwielbiam astry i jak tylko spotykam na targu, zawsze kupuje bukiet ....
pozdrawiam ciepło Morgano :)
Piękne kwiaty. Cieszę się, że czujesz się lepiej i będzie jeszcze lepiej, wierzę w to. :) Audiobooki są fajne, pomocne. Ja jednak wolę czuć książkę, kocham chodzić do biblioteki, akurat dziś byłam i wypożyczyłam trzy książki. Kocham przekładać stronę za stroną, nic nie robić, tylko czytać. Dzięki temu przenoszę się całkowicie w dany świat i uczę się wiele. Patrzę na świat inaczej, jestem kimś innym, kocham to. :)
OdpowiedzUsuńWspaniałych dni kochana, bardzo się cieszę, że lepiej się czujesz. :****
Kochana Morgano :-)
OdpowiedzUsuńPo problemach, by sie tutaj jakoś zalogowac jestem :-) Książki to temat faktycznie bardzo jesienny. Zazwyczaj wtedy częściej czas spędzam w domu, z herbata kocem i książką. Bardzo lubię czytać i zdecydowanie preferuje te papierową, pachnaca drukiem formę. audiobook jednak jest świetna alternatywa dla tych, którzy ciagle w ruchu. Mozną założyć słuchawki i dalej gotowac obiad czy prowadzić samochód.
Cieplutko Cię pozdrawiam zza jesiennej kurtyny
Karolcia
Nie wiem, co eis dzieje, że trudno tutaj do mnie trafić i się logować!
UsuńNie zmieniałam nic w ustawieniach.
Można i tak i tak, z tymi książkami.
Każdy ma wolny wybór i dobrze.
Serdeczności zostawiam:)
Zdecydowanie wolę książkę,ale i audiobookiem nie pogardzę.Kiedy haftuję duży haft wtedy włączam audiobook:)Dla mnie ważne jest kto czyta.Najlepszy jest Krzysztof Gosztyła.Ogromnie zawiodłam się na Dereszowskiej jak czytała "Światło między oceanami"momentami krzyczała a momentami w ogóle nie było słychać co mówi,a pod koniec płakała.Musiałam sobie wypożyczyć książkę żeby samej ją przeczytać.Również Maria Seweryn słabo czyta moim zdaniem:)Tak,że jak mam czas zdecydowanie wolę usiąść z książką i samej sobie wyobrażać postacie:)))
OdpowiedzUsuń..uwielbiam czytać książki ..czuć zapach papieru, słyszeć szelest kartek.. zacznając czytać 'odpływam w swoją wyobraźnię'..
OdpowiedzUsuń..audiobooki są popularne, wygodne i przydatne, ale Ja preferuję dotyk książki i swój własny odczyt..
..cieszy mnie Twoje lepsze samopoczucie i życzę przede wszystkim zdrówka i jak najwięcej przyjemnych chwil :)
Witaj kochana! Ciekawy temat:)
OdpowiedzUsuńJa, jako osoba wiekowa, która przeczytała w życiu mnóstwo książek preferuję te tradycyjne, ale być może pogarszający się wzrok zmusi mnie kiedyś do słuchania audiobooków. Kiedyś na urodziny dostałam e-book. Przeczytałam z niego kilka pozycji, ale to nie było TO. Nie słychać szelestu kartek, nie pachnie książką, nie widać całości i nie można odwracać dowolnie stron. Pozostaje tradycyjna:)
Miło też słyszeć o Twoim lepszym samopoczuciu:)
Pozdrawiam Morgano:))))
Dziękuję za miłe powitanie.Zdecydowanie wybieram książkę w formie papierowej.Wytrwania w prowadzonej diecie.Nieraz bywa trudno wytrwać
OdpowiedzUsuńi ja przywędrowałam od Iwony... sporo pracy włozyła w opis. I jestem. Powędruję poczytam, pomyślę. Pozdrawiam serdecznie, Ala
OdpowiedzUsuńWitaj na moim blogu!
UsuńWędruj, czytaj, myśl...
Serdecznosci zostawiam:)
Pierwsze nagranie dźwiękowe książki w Polsce miało miejsce w latach 20-tych XX w. Bajki Mickiewicza czytał aktor Mariusz Maszyński. Pamiętam go z przedwojennej operetki filmowej "Każdemu wolno kochać" . Piosenkę pod tym samym, tytułem śpiewał aktor Adam Aston,z a którego głosem przepadam.
OdpowiedzUsuńOsobiście wolę papierowe książki. Uwielbiam ich zapach, poza tym bardziej działa na moją wyobraźnię słowo pisane, niż mówione.
Pozdrawiam serdecznie. :-D
Miło mi, że podziękowałaś za notkę, napisałam ją, bo uważam, że Twój blog zasługuje na rozpropagowanie. Niemniej jednak Twój komentarz pod nią, mnie zaskoczył."Nie wszystko jest tutaj prawdziwe, co napisałaś."-zdanie to podważa moją wiarygodność i sprawia, że umniejszasz w ten sposób wartość swojego bloga. Bardzo jestem ciekawa, co jest w mojej notce nieprawdziwe. Nie jesteś wrażliwa lub nie byłaś nieśmiała w czasach szkolnych? A może portretu nie narysował Nitager? Nie masz kwiatów w domu, na balkonie czy w ogródku? Nie pieczesz i nie gotujesz? Nie oglądasz filmów lub nie czytasz książek? Blog czytałam od początku aż do listopada 2017 roku, bo tak czyniłam w przypadku innych osób, których blogi polecałam. Zwracałam Ci uwagę na błędy, bo lepiej wiedzieć, że się je popełniło, niż nadal źle pisać(zakładam, że będziesz prowadziła bloga przez kolejne lata). Komentarze zostawiam zawsze u tych, których blogi odwiedzam, z szacunku dla pracy autora nad danym tematem. Zazwyczaj staram się, by oprócz zdawkowego "cudne", "smaczne", zawierały moje doświadczenie związane z poruszanym tematem lub odczucia jakich doznałam w czasie pisania. Bywa też tak, że sygnalizuję tylko swoją obecność, gdy nie mam nic do powiedzenia. Dla mnie blog, to pamiętnik, w którym autor opisuje swoje wspomnienia, przeżycia i refleksje. Komentujący(czasami tylko czytający), to osoba życzliwa, którą prosimy o wpis na przyszłą rzeczy pamiątkę. Ja tak robiłam z pamiętnikiem "papierowym", gdy prowadziłam go w podstawówce. Przysłowie mówi, że "można zjeść beczkę soli, a drugiego człowieka się nie pozna", myślę, że i my się tak naprawdę nie poznamy. Nie zmienia to faktu, że uważam Twój blog za wartościowe miejsce w sieci, które zamierzam odwiedzać od czasu do czasu choć nie wiem czy powinnam komentować, bo moja otwartość zdaje się nie być Ci na rękę.
OdpowiedzUsuńW roku 2012 leżałam w szpitalu i tam była pacjentka, która miała czytnik i preferowała audiobooki. Wtedy obiecałam sobie, że też coś takiego sobie zafunduję. Życie jednak koryguje nasze plany i do tej pory nie kupiłam sprzętu. Sądzę jednak, że pomimo iż audiobook byłby doskonałym teraz rozwiązaniem, gdy wzrok słaby, to jestem wychowana na książce papierowej i ta jest u mnie na pierwszym miejscu. Przesyłam ukłony, życząc udanej końcówki września.
Można wykupić całkiem niedrogo aplikację i słuchać audiobooki do woli!
UsuńKońcówka września udana, dotarły do mnie bardzo przyjemne informacje rodzinne:)
Serdeczności zostawiam:)
W wolnej chwili napiszę do Ciebie e-maila.
Zdecydowanie czytanie książek! Lubię czuć książkę w rękach, dotykać jej okładki, przewracać kartki, czuć jej wibracje i... farbę drukarską:-) Lubię czytać zawinięta w koc, popijając dobre wino... To pozwala mi się skupić nad treścią. Ale audiobookom nie mówię nie. Jak pogorszy mi się wzrok, będą jak znalazł;-)
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam, Morgano!
Zdecydowanie wolę książki i swój rytm jej czytania , zatrzymywania w niektórych momentach i niejednokrotnie powtarzania niektórych ważniejszych zdań. Audiobooki ograbią mnie z tych zachowań , więc na razie póki co z nich nie korzystam. Mają na pewno ta zaletę, że można wykonywać inne przy tej okazji czynności...ale czy tak bym chciała ? Raczej nie ! Wolę się wtopić moją wyobraźnią wyłącznie w książkowy świat niż dzielić go z innymi zajęciami !
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cie pozdrawiam Morgano z jesiennego Roztocza...
Ja zdecydowanie wybieram papierowe książki. Mają swój klimat i dużo łatwiej jest mi się skupić czytając książkę i mając ją w ręce niż słuchając jej. Książki nic nie zastąpi.
OdpowiedzUsuńhttp://redamancyy.blogspot.com/
Witaj na moim blogu!
UsuńKolejny głos na tak- dla książki papierowej.
Serdeczności zostawiam:)
Sporo ciekawostek, o których nie wiedziałam, a wśród bloggerów widzę u ciebie i znajome i nowe twarze :) Ja kocham książki papierowe. Może t jakiś sentyment, bo od takich się zaczynało, takie czytał mi tata, takie zbierałam na półce. uwielbiam przesiadywać w bibliotekach i księgarniach. Nie znaczy to jednak, że zamykam się na inne sposoby. Powoli przekonuję się do e-booków, bo w czytniku wezmę więcej książek na wakacje i nie muszę ich dźwigać. Także do audiobooków, bo lubię długie spacery a przy nich czas jeszcze bardziej umila ciekawa książka.
OdpowiedzUsuńPróbowałam słuchać książek, ale zdecydowanie wolę książkę w formie papieru. Tych czynności tzn słuchania i czytania nie moana porównać do siebie. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia. Zapraszam do mojej strony www.krystynaczarnecka.pl
OdpowiedzUsuńU Ciebie jak zawsze przepiękne kwiaty i bardzo interesujący post.
OdpowiedzUsuńJa też lubię książki papierowe, chociaż od czasu do czasu słucham
audiobooki.
Serdecznie pozdrawiam:)
Dzięki za powitanie. :)
OdpowiedzUsuńPrzekonałem się jak na razie tylko do e-booków. Wolę chyba na co dzień książki zwyczajne, w nich jest ta cała magia czytania moim zdaniem. Jednak jak ktoś lubi audiobooki, to czemu nie. Z ciekawostek mogę podać, że w Polsce jest spora firma produkująca książki do słuchania, swojego czasu Amazon chciał przejąć, jednak szef się nie zgodził na przejęcie biznesu (bo stałby się trybikiem jedynie na Europę Środkowo-Wschodnią).
Pozdrawiam!